środa, 29 października 2014

Zayn #3

Siedze w pokoju i slucham kazanie mojego brata, Louisa. Dziwicie sie czemu prawi mi kazanie? I czemu mieszkam z nim? Ah to od poczatku.

Gdy mialam 13 lat zaszlam w ciaze, nie z kolega, nie z bratem, ani nie. z chlopakiem, a z wlasnym ojcem, zgwalcil mnie kilka miesiecy przed moimi 13-nastymi urodzinami. Gdy jechalam z mamą na zakupy, jakis tir w nas wjechal. Mama zmarla, a ja stracilam dziecko. W szpitalu przeleżalam ponad miesiac. To raz na psychiatrcznym, to ginekologicznym. Powiedzialam lekarza, ze nie chce wracac do ojca. Umiescili mnie w domu dziecka. Teraz mam 15 lat i dzisiaj wylatuje z bratem Louis'em, ktory ma 20 lat do Londynu, gdzie chlopak ma zespol. Lecimy samolotem, slucham piosenek zespolu mojego brata. Slowa nie wchodza mi zbyt dobrze, Odkad wyjechal za slawa do Londynu z Miami, bylo mi przykro, byl moim oparciem. Po jego wyjezdzie, ojciec ciagle nas nekal, pozniej zaszlam w ciaze. Brat nawet na pogrzeb mamy nie przyjechal, ledwo sie zgodzil abym sie do niego wprowadzila, wychowawczyni z nim rozmawiala i powiedziala mu prawde, czyli ze mam tylko go, inaczej bede skloniona wrocic do ojca. Dom Dziecka za tydzien mial zostac zamkniety, wychowawcy szukali schronienia dla kazdego z nas. W osrodku przyjaznilam sie z Cindy (Cinderlla), on wyjechala do Nowego Yorku do cioci. Wlasnie dolecielismy n lotnisko, zabralismy bagaze i wsiedlismy do podjezdzajacej czarnej limuzyny.
- pamietaj, masz nie podrywac zadnego chlopaka z mojego zespolu, pozatym Liam ma Danielle, Niall ma Juliet, a Harry i Zayn sa sami co nie oznacza ze mozesz do nich zarywac. Pamietaj oni sa dorosli, a ty jestes dzieckiem.
- no rozumiem, rozumiem.
Dojechalismy pod dom Lou, raczej ville.
L: od dzisiaj bedziesz mieszkala ze mna w tym domu. Poznasz moja dziewczyne. - usmiechnelam sie

*2 tygodnie pozniej*
Mieszkam z Lou juz 2 tygodnie,braciak nie ma dla mnie wogole czasu 24 h jest ze swoja Elaunor.
T: Louis, spedzmy w koncu jakis dzien razem. Tak jak za dawnych lat
L: Dobrze siostryczko, przeciez wiesz ze jestes jedna z dwoch najwaznejszych osob w moim zyciu.
T: to kiedy i co bedziemy robic?
L: Hmm. Moze maraton filmowy juto od godziny 14?
T: ale tylko ty i ja?
L: Tak - przytulilismy sie
Iz ze byl juz wieczor, poszlam sie wykapac i zasnelam w moim slicznym pokoju.
Rano po przebudzeniu sie zbieglam na parter, weszlam do kuchni, na szafce lezalo sniadanie i kartka od Lou, ze wroci o 14 , bo pojechali na sesje zdjeciowa i kupi jakies filmy na caly wieczor. Byla godzin 11 wiec szybko sie wykapalam, ubralam dresy , luzna bluzke i delikatnie sie wymalowalam by nie wygladac jak trup przy moim bracie. Gotowa bylam o 12,  a wiec posprzatalam mieszkanie. ' za dziesiec minut 14 ' Przygotowalam napoje, popcorn oraz poduchy do oparcia sie. Iz ze nie przychodzil usiadlam przed telewiozorem. Ogladalam jakies glupkowate kreskowki. Dwanascie minut po 14 otworzyly sie drzwi i uslyszalam kroki
T: Hej Lou!
L: Hej młoda!
E: Czesc - powiedziala niesmialo Eleanor,  a ja otepialam.
T: cze, Louis mozemy pogadac na osobnosci?
L: jasne, co jest? - zapytal wchodzac za mna do kuchni
T: to mial byc tylko nasz wieczor od tylu lat,  a ja znowu bede sie na was gapila jak sie migdalicie. Kolejny wieczor spieprzony. - chcialam wyjsc, ale Lou mni pocoagnal za reke
L: chodz ne bedziesz sama , zaprosilem Zayn'a, zebys ni byla sama.
T: Louis, ale jak ja nawet go nie lubie
L: polubisz, polubisz. Chodz napewno juz jest. - pociagnal mnie do salonu gdzie juz czekal Zayn z El.
L: Siema brachu!
Z: Siema...O czesc Tina.
T: Czesc - powiedzialas obojetnie
Z: stary, moge skorzystac z toalety?
L: jasne, Tina zapowadz Zayna, a ja wlacze film.
T: a co kaleka? ni trafi?
L: on tu jest dopiero drugi raz, od niedawna tu mieszkam.
T: no niech bedzie, chodz. - podeszlismy, zaswiecilam mu swiatlo i otworzylam drzwi
Z: dzieki, mala. Nie jestes jednak taka oziembla jak mowil Louis. - chlopak spojrzal mi w oczy, slyszalam o tym ze jego oczy hipnotyzuja, ale ni wierzylam w to, uwazalam to za totalna bujde. Nawet ni zauwazylam kiedy mnie pocalowal i wszedl do lazienki. Poszlam do salonu, usadowilam sie na kanapie
T: to c ogladamy?
L: Horror...
E: a co jak sie bede bala? - zapytala i zrobila maslae oczka ' juz sie podlizuje '.
L: przytulisz sie mnie
T: a ja?
L: wez sobie mloda jakiegos miska z gory - powiedzial a w tym czasie obok mnie usadowil sie Zayn
Z: Jakby co to sie przytul - usmiechnal sie, a Lou mial zlowroga mine.
T: dziekuje - dalam mu buziaka w policzek, Louis nie wytrzymal i wstal
L: Ey siostra!!
T: co? to tylko buziak w policzek na podziekowanie. Tylko on pomyslal o mnie.  - wtem zaczal sie film, trzymalam poduszke na kolanach, zeby nie bylo. Przy kazdej strasznej scenie przytulalam sie Zayna lub chowalam za nim glowe, Louis spogladal na nas jednym okiem, a drugim na telewizor. Po jakims czasie zasnelam w objeciach Zayna.
Rano obudzil mnie krzyk obok mojeg ucha. Po otworzeniu oczu zorientowalam sie ze spie nadal na kolanach Zayna, a Louis krzyczy na chlopaka. Podnioslam glowe i dalam chlopakowi, ktorwgo nogi byly dla mnie jak podusia caluska w polika.
Z: Louis, widzisz obudiles ja!
L: Gdybyscie tutaj nie zasneli to nie bylo by tak zle.
T: Masz pecha, bo zasnelismy. Jak Ci sie spalo,niewygodne co?
Z: Nie, wrecz przeciwnie. Wyspalem sie. - usmiechnal sie do mnie
L: dobra, dobra. Zbieraj sie do szkoly, a ja zrobie Ci sniadanie. - Gdy przyszlam do salonu gotowa, nire bylo tam juz Zayna, jedynie El i Lou.
L: zajadaj sie - krzyknal i podsunal mi talerz wypelniony p brzegi kanapkami
T: dziekuje, nie jestem glodna. - wstalam od stolu, wzielam torbe, plaszczyk, ubralam buty i wyszlam na piechote do szkoly. Zajelo mi to 20 minut, ale doszlam na czas. Pierwsza matma - skaranie boskie. siedze, przwpisuje przyklady do zeszytu nagle slysze glos mojej nauczycielki
Nauczycielka: panno Tomlinson, zapraszam do tablicy wykonaj to zadanie. - niechetnie podeszlam do tablicy , wzielam do reki krede i szybko wpisalam ciag liczb.
Nauczycielka: Bardzo dobrze Martino Dostajesz dwa plusy!
- usiadlam i nadal bazgralam pomoim zeszycie. 'Zayn <3' , 'Maliczek <3' itp. poczulam, ze w mojej kieszeni zawibrowal telefon, naszczescie zadzwonil dzwonek, a ja przeciagnelam zielony kwadracik w prawo. w sekundzie uslyszalaam glos Zayna
Z: Hej malenka! O ktorej konczysz lekcje?
T: hej. Ty to masz dobre wyczucie czasu. O 12:45 , bo nie mamy fizyki i dwoch wf-ow.
Z: Czyli konczysz 3 godziny wczesniej?
T: tak
Z: a moze zgodzilabys sie zjesc ze mna obiad? U mnie w domu, co ty na to?
T: Okey
Z: Przyjade po Ciebie
T: Do zobaczenia.
Z: Do zobaczenia.
Wlasnie zadzwonil dzwonek na druga lekcje - angielski. Zlecial jak z platka, pozniej przyroda, francuski i chemia. Nareszcie ostatnia lekcja, nie moge sie doczekac tego cholernego dzwonka. Jeszcze 5 minut. Po zadzwonieniu dzwonka, nasza wychowawczyni pozdrowila nas i powiedziala ze mozemy wraac do domu. Wybieglam ze szkoly uradowana i wpadlam w objecia bruneta, ktory przyjechal pomnie swoim BMW. Zawiozl mnie do siebie, gadalismy, smialismy siem zjedlismy obiad i zostalo nam 1,5 h. Zayn wybral film i zaczelismy ogladac. Po uplywie 10 minut nie skupialismy juz na filmie, tylko na sobie, calowalismy sie. zayn zdjal moja sukienke , lecz nadal nie odrywal ode mnie swoich malinowych ust. Zdjal koszule i tak lezelismy ja w bieliznie,  a on w spodniach. Po chwili ich tez sie pozbyl. Calowalismy sie tak namietnie, moze by i do tego doszlo, lecz do pokoju wbiegl zdenerowany Louis. Ujrzal nas w dwuznacznej sytuacji poniewaz Zayn dobieral sie do mojeg stanika, a oboje bylismy prawie nadzy. Lou.  zciagnal mnie z lozka, pciagnal za reke. Iz Zaynowi udalo sie rozpiac moj biustonosz, wiec po uzyskniu pozycji pionowej, gorna czesc bielizny spadla na ziemie, achlopca ukazaly sie moje piersi, nie byly zbyt male, a nawet dosc duze.
L: Marti ubieraj sie, a ja sie zajme Zaynem - szybko zapielam stanik i wlozylam sukienke, aby moc ochronic Zayna przed oberwaniem
od mocno podenerwowanego Louisa.
L: mialem cie za przyjaciela, a ty chciales tylko wyruchac moja glupiutka, mlodsza siostrzyczke.
T: dziekuje braciszku, ze nazwales mnie glupia. - wybieglam z domu Zayna, jak najdalej od tego palanta Louisa.

*Oczami Louisa*

Mloda wybiegla z domu Zayna jakes 20 minut temu, ciagle jej szukam, dzwonie, nie odbiera.
Nie daruje Zaynowi tego co chcial zrobic mojej kochanej Tinie. Po dwoch godzinach znalazlm ja szlochajaca na lawce w parku.
L: Choc do domu, wytlumaczw Ci to.
T:po co? To moje zycie i nie musze sie ciebie sluchac. W kazdj chwili moge wyjechac do cioci Margaret do Europy i juz mnie wiecej nie zobaczysz.
Na jj slow wystraszylem sie. Wzialem ja za reke do auta i wrocilismy do domu. Na poczatku Tinia nie chciala gadac, ale poniej po pytaniu czy chciala to z nim zrobic i czy to bylby jej taki prawdziwy pierwszy raz.
T: tak chcialam, dlatego Ci ni powiedzialam ze mielismy o 3h krocej lekcje.
Pozniej przyszedl Zayn, udalo nam sie przekonac Louisa do naszego zwiazku, mozemy zyc dlugo i szczesliwie!!

Dlugi i znowu Zayn :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz