piątek, 31 października 2014

Louis #7

Jak juz napisze po 2 imaginy do kazdego przystojniaka z naszeg zespoliku kochanego to zaczne pisac kilku czesciowy imagin.

Czytasz = Zostaw po sobie jakis slad nawet "." czy ","

Imagin z Lou:
W tym roku koncze 17 lat. Wlasnie jade z mama i tata do ciotki na wakacje. Mam brata Grega, ktory mieszka w Paryzu i siostre, ktora obecnie znajduje sie w Hiszpani, choc w planach ma sie wprowadzic do Barcelony. Sluchamy wlasnie piosenki mojego ulubionego boysbandu, piosenke WMYB - ONE DIRECTION. Nuce pod nosem, az nagle na droge wjechal tir, uslyszalam tylko huk, poczulam bol i tylko ciemnosc. Obudzilam sie w szpitalu, lekarze biegali na okolo mojego lozka. Pielegniarki wymienialy kroplowke, po 10 minutach do mojej sali wszedl przystojny pielegniarz. Na tabliczce przy fartuchu bylo jego imie i nazwisko czyli Louis Tomlinson.
L: Dzien dobry! Czyzby pani Janette Havey?
J: Tak. Ty jestes piosenkarzem tak? Masz zespol 1D?
L: tak, widze, ze mnie znasz.
J: oczywiscie jestem wasza fanka
L: milo mi... *usmechnelam sie*
Choc jednak nie bedzie milo jak Tobie zaraz cos powiem
J: co jest??
L: twoi rodzice zmarli w tym wypadku samochodowym na miejscu *rozplakalam sie*
J: wyjdz, chce zostac sama - jak moglam to powiedziec Louisowi z 1D
Nastepnego dnia zostalam wypisana ze szpitala i pojechalam do ciotki. Wyplakalam jej sie w ramie, caly dzien szukalam pracy w koncu znalazlam w klubie "Extentic". Wieczorem zaczynalam prace, nigdy nie marzylam o takiej pracy , wrecz nie chcialam tam pracowac. Moglam nawet zarabiac dziennie kilkaset zlotych. Nigdy nie chcialabym tam pracowac. Dzisiaj w pracy dostalam dwa bilety na koncert One Direction w pierwszym rzedzie i jeden na spotkanie sie z nimi. Ta praca to kopalnia zlota, lecz sie jej wstydze. Dzisiaj wraz z kuzynka wzielysmy sie za wybranie ubran na jutro i za przekonanie cioci, aby nas podwiozla. Oczywscie po 2 godzinach sie zgodzila. Nastepnego dnia wstalysmy o 12. Ubralam sie w to. Zjadlysmy sniadanie i wyszlysmy na miasto. Po powrocie do domu byla juz 15, zostala nam godzina do wyjazdu wiec zjadlysmy obiad i wymalowalsmy sie oraz uczesalysmy. O rowno 16 pojechalysmy wraz z ciocia do miejsca gdzie mial sie odbyc koncert. Bylo juz tam wiele piszczacych fanek, z zatkanymi uszami poszlysmy pod scene. Po 2 minutach wszystkie dziewczyny krzyczaly, a slowa ukladaly sie w "One Direction" czyli to teraz wchodza na scene. Oczywiscie w polowie koncertu Louis mnie zauwazyl, usmiechnal sie, a ja uciekalam wzrokiem. Po koncercie wybralam sie na spotkanie z nimi,.moja kuzynka - Miley musiala zostac sama przed wejsciem. Weszlam niesmialo, na kanapie siedzialo cale 1D.
Lo: Hej Janette.
Z:ty ja znasz?
Lo: jasne, to byla pacjentka szpitalu, w ktorym praktykuje.
Li: ohh. Witaj Jan. Jesli mozemy do ciebie tak mowic?
J: hej i mozecie
Lo: dasz mi swoj numer? *siedzac na przeciwko Louisa, podalas mu swoj numer*
Do pokoju wszedl gosciu
G: Koniec spotkania!
J:Pa ;( * powiedzialam i kazdego z kolei przytulilam *
Wszyscy: Paa
Kolejny dzien znowu praca. Po godzinie pracowania zobaczylam zdziwionego Louisa, ktory wskazuje na mnie palcem i szepcze cos do Zayna. Kiedy szef pozwolil mi wyjsc na przerwe,zbieglam do garderoby, uslyszalam pukanie
J: prosze
Lo: hej, co to bylo to tam? Czy ty?
J: tak, jestem striptizerka i gowno Ci do tego. Musze z czegos zyc, moi rodzice umarli, a zaraz musze znalezc mieszkanie.
Lo: moge Ci pomoc. Nie musisz tego robic
J: nie potrzebuje pomocy!
Wtem do garderoby wszedl szef.
Sz: Janette, masz klienta. Sporo zaplaci, stoi przy drzwiach lec.
J: juz * ubralam buty i wyszlam *
Klient: chodz. *ciagnal mnie za reke*
J: wez mnie tak nie ciagnij, sama sobie poradze. *puscilam jego uscik*
Jednak pozniej tego zalowalam, bo ten uderzyl mnie w twarz, zaczal okladac piesciami i zabral wszystkie pieniadze, ktore zarobilam.
Lo: zostaw ja gnoju! *pomogl mi wstac* a i oddawaj to *wyrwal mu plik banknotow i oddal mi*
J: dziekuje
Lo: nie bedziesz juz tam chodzila!
J: musze zarobic na mieszkanie.
Lo: mozesz ze mna zamieszkac!!
J: nie bede cie zadreczac moja osoba
Lo: nie bedziesz, ja sie w Tobie zakochalem
J: naprawde? Ja w Tobie no tez.
Zlaczylimy swoje usta w dlugim, namietnym pocalunku.
Tydzien pozniej juz bylismy zareczeni, a dwa miesiace pozniej odbyl sie nasz slub. Od tego czasu minelo juz 2 lata, mamy dwojke dzieci. 2 letnia corke Carolyn na czesc mojej mamie i 4 miesiecznego Micheala. KONIEC!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz