Dzisiaj kończę 18 lat, urodziny spędzam samotnie. Mieszkam z tatą, który jest alkoholikiem. Ojciec wpadł w nałóg po odejściu mamy, która odeszła z jego powodu. Bił ją i mnie, podobno kiedyś ją zgwałcił. Odkąd mama się wyprowadziła, tata dzień w dzień jest pijany. Gdy przychodzi na maksa narąbany, muszę wychodzić z domu na całą noc, aby nic mi nie zrobił. Każde urodziny od 6 lat spędzam sama, w szkole nikt się ze mną nie przyjaźni, ponieważ boi się mojego ojca, tak jak i ja. Nauczyciele często chcieli mi pomóc, ale nie miałam ochoty. Dzisiaj wstałam i ubrałam jak najlepsze ubrania, jakie miałam. Czyli krótka sukienka w kwiatuszki i buty na szpilkach. Weszłam do kuchni, gdzie na podłodze leżał jak zawsze nawalony ojciec. Szybko wyjęłam jakieś picie z lodówki i wyszłam do pracy. Pracowałam w samym centrum Londynu, w restauracji, byłam kelnerką. Każde moje zarobki, wydawałam na jedzenie na co dzień, na ubrania i na rzeczy potrzebne do szkoły. Wsiadłam do autobusu i jechałam jakieś 30 minut, aby dojechać z naszego małego mieszkania do centrum miasta trzeba pokonać naście km. W restauracji jak codziennie mnóstwo klientów, napiwków i pracy. Po skończonej pracy - czyli o godzinie 20 wróciłam do domu z kasą. Położyłam się spać. Obudził mnie chłodny powiew, gdy otworzyłam oczy ujrzałam ojca, który wisiał nade mną i swoim obleśnym wzrokiem wpatrywał się w mój biust. Zerwał ze mnie moją sukienkę i zaczął ściągać moją bieliznę. Kopnęłam go obcasem i uciekłam do łazienki zamknęłam się, jak najszybciej ubrałam spodenki i bluzkę, które leżały na szafce. Zsunęłam się po ścianie i zaczęłam płakać. Ojciec jednak nie dał za wygraną, walił w drzwi z całej pięści.
O: [T.I]! Otwórz drzwi, ty mała dzi*ko!! - krzyczał, po chwili się uspokoił i nagle usłyszałam jak zamek się otwiera. Do łazienki wkroczył tata, zaczął mnie okładać pięściami, zdarł ze mnie bluzkę, zdjął spodnie i bokserki, a potem...zgwałcił mnie, gdy nabrałam sił, uderzyłam go i wpadł do wanny. Jak najszybciej ubrałam spodenki i wybiegłam z łazienki, chwyciłam pierwszą lepszą bluzę i biegłam jak najdalej od domu. Biegłam jakieś 10 minut, aż dobiegłam do parku, weszłam w głąb i usiadłam na ławce, skuliłam nogi i zasnęłam. Następnego dnia obudziłam się w jakiejś sypialni, myślałam, że to ojciec mnie znalazł i zawlókł do jakiegoś miejsca. Lecz nie, na ścianie wisiały zdjęcia jakiegoś chłopaczka z loczkami. Wstałam z łóżka i obejrzałam dokładnie zdjęcia. Zeszłam po cichu do kuchni, usłyszałam krótką rozmowę loczka z mulatem.
Mulat: Harry ta pannica jest cała w siniakach. Weź się jej zapytaj co to i dlaczego spała na ławce w parku.
Loczek: Masz rację, pójdę tam zaraz.
T: Cześć chłopaki! Czy ktoś wie co ja tutaj robię?
H: Wczoraj, gdy byłem na spacerku po parku zobaczyłem Ciebie śpiącą na ławce, było bardzo zimno więc wziąłem Ciebie na ręce i zaniosłem do nas do domu. Masz tylko krótkie spodenki i bluzę. Dlaczego spałaś na zewnątrz?
T: Ah. No jakoś tak, byłam na spacerze i jakoś zasnęłam. - w tej chwili spłynęła mi po policzku łza, którą szybko starłam
H: Przecież wiem, że się coś stalo. Nawiałaś z domu?
T: to nie dom, tylko melina. - usiadłam na krześle obok Harrego, a mulat podał mi wodę
Z; Tak w ogóle jestem Zayn. A ty jak się nazywasz?
T: Jestem [T.I].
H: Miło mi Ciebie poznać, ja jestem Harry.
T; mi również.
H; choć do mnie, dam Ci jakieś moje ubrania, żebyś się przebrała i opowiesz mi coś o sobie - chłopak chwycił mnie za rękę i pociągnął za sobą na górę do jego sypialni.
H: trzymaj idź się przebrać i umyć - podał mi bluzkę i spodnie dresowe oraz wskazał na łazienkę. Po chwili wyszłam już przebrana i umyta.
T; już jestem
H: pięknie wyglądasz, siadaj obok mnie - poklepał pościel, na której się obudziłam
H: to dlaczego nawiałaś?
T: wstydliwa sprawa...
H: Nie wstydź się, możesz mi zaufać nikomu nie powiem. - położył rękę na sercu
T: Mój ojciec to alkoholik, matka odeszła gdy miałam 12 lat. Zostałam z ojcem, od tamtej pory bił mnie, a wczoraj ... - zakryłam twarz rękami.
H; co wczoraj? - objął mnie
T: wczoraj dobierał się do mnie, kopnęłam go obcasem i uciekłam do łazienki, tam się ubrałam. Po chwili i tak otworzył drzwi pomimo zamkniętego zamku, akurat siedziałam na podłodze, wbiegł wściekły i uderzył mnie - w tym momencie rozpłakałam się, a Hazz mie pocieszał
H; a potem co się stało?
T: gdy byłam osłabiona po uderzeniu, ściągnąl ze mnie bluzkę i spodenki, następnie sam się rozebrał i - opadłam na ramiona loczka
H: co on Ci zrobił? zgwałcił Cię??
T; tak!! Później uderzyłam go, a on wpadł do wanny. Ubrałam spodenki i chwyciłam bluzę, później pobiegłam do parku i tam zasnęłam - już mówiłam przez łzy.
H: nie martw się, nie skrzywdzi już cię. -przytulił.
* DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ *
*Oczami Hazzy*
Ja i [T.I.] jesteśmy parą. Dzisiaj [T.I.] zemdlała, cały dzień miała mdłości, pojechała do szpitala, a ja wraz z Zayn'em tam jadę. Właśnie dojechaliśmy czekam pod salą nr 65. Lekarz pozwolił mi wejść, zauważyłem, że moja kochana płaczę.
H: Co się stało, kotku? - usiadlem na jej łóżku
T: Jestem w ciąży - wtedy się rozpłakała na maksa.
H: kochanie, to super! Ale, przecież my... - zatrzymałem się,bo nie mogła zajść ze mną w ciąże, ponieważ tego nie robiliśmy, aby nie wracały jej wspomnienia.
T; to nie twoje dziecko, data poczęcia by się zgadzała z tym dniem, no wiesz.
H; Ojej myszko... - zatopiliśmy się w pocalunku
* SZEŚĆ MIESIĘCY PÓŹNIEJ *
*Oczami [T.I]*
Idę właśnie z pracy, to już 6 miesiąc tej nieszczęsnej ciąży, ale i tak pracuję. Jest już bardzo ciemno, czuję czyjś wzrok na sobie. Koło jakiejś kawiarni, gdzie były rozłożone krzesła, usiadłam. Po chwili, gdy miałam już iść ktoś chwycił mnie i zakrył mi usta dłonią, po chwili zorientowałam się, że leże w krzakach. Poczułam zapach alkoholu, od razu wiedziałam, że to on, ojciec. Zdarł ze mnie ubrania i znowu to zrobił, tylko dużo boleśniej i szybciej. Mocno to bolalo, gdy doszedł we mnie, ubrał się i uciekł. Leżałam jakieś 30 minut na trawie, usłyszałam dzwonek mojego telefonu, odebrałam
H; Kochanie, gdzie jesteś powinnaś być już ponad 1,5 godziny.
T: Ojciec, ojciec znowu mnie znalazł.
H; zrobił Ci coś?
T; Przyjdź proszę, pod kawiarnie koło galerii.
H: już biegnę, misiu.
Szybko pozbierałam moje ubrania, które były porozrzucane po krzakach, ubrałam się i leżałam nadal osłabiona na trawie. Po chwili usłyszałam głos
H: [T.I.]!! [T.I.]!! - krzyczał
T: Tu jestem - odpowiedziałam slabym głosem.
H: Ohh. kochanie co się stało. - podniósł mnie i usiedliśmy na ławce, znaczy on wziął mnie na kolana bo ja nawet nie byłam w stanie siedzieć.
H: Co on Ci zrobił?
T: znowu zgwałcił, i to jeszcze brutalniej niż wtedy. Tak mnie wszystko boli. Zabrał mi wszystkie pieniądze.
H: przepraszam. miałem na to nie pozwolic - przytulił mnie, szybko wykonał telefon i znowu zaczął
H; co najbardziej Cię boli?
T; Brzuch.
H: Dasz rade wstać?
T: tak, już chyba tak - stanęlam, a po moich nogach spływała krew.
T: Harry, ja krwawię!! - krzyknęłam
H: Jedziemy na pogotowie, jak najszybciej! - podjechał Zayn, Harry wsiadł ze mna do samochodu i odjechaliśmy
Z; Do domu?
H: Nie!
Z: To gdzie?
H: Na pogotowie!
Z; Czemu?
H: [T.I.] krwawi, ojciec ją znowu zgwałcił. brzuch ją boli!! Jedź szybko!
Z; Już prawie.
Dojechaliśmy do szpitala, okazało się, że poroniłam. Musiałam zostać na obserwację. Ojciec został zamknięty do paki!
* 2 LATA PÓŹNIEJ *
Leżymy na łóżku, rozmawiamy. Harry chwycił mnie za udo.
T: Misiu, wiesz, że te sprawy...
H; Kochanie, musisz kiedyś to przełamać.
T: No dobrze, ale zrób to delikatnie, jak zaboli przestaniesz?
H: Oczywiście.
Zdjął ze mnie bluzkę, spodnie. Następnie ja zdjęłam z niego koszule, spodnie. Zostaliśmy w bieliźnie
H: Na pewno? - kiwnęłam głową, rozpiął mój biustonosz, zaczął pieścić moje piersi, nie powiem spraiało mi to przyjemnośc. Gdy zjechał do moich majtek, ponownie popatrzył mi w oczy, kiwnęłam i patrzyłam się ciągle w sufit. On wsunął rękę w majtki i nagle wspomnienia wróciły, te w mojej sypialni i te koło kawiarni. Zsunął moją bieliznę, zaczął pieścić moją kobiecość palcami, dochodząc do łechtaczki. Następnie zdjął bokserki, a ja wzięłam do ust jego "kolegę".
H: Muszę zakładać prezerwatywę?
T: y. no, nie musisz. Ale jakbym zaszła w ciążę, nie zostawisz mnie z dzieckiem? - popatrzyłam w jego oczy
H; Nigdy.
T: zrób to delikatnie, proszę.
Powoli wszedł we mnie
T; Stop! Boli!
H; Wejście zawsze boli.
Zaczął powoli poruszać się we mnie, aż w końcu oboje doszliśmy, a on nie wyszedł ze mnie tylko jeszcze kilka razy mocniej poruszał się.
H; I co przyjemnie?
T: Boli, misiu dośc.
H: jeszcze chwilke, no zgódź się..
T; dobrze.
Chwilka minęła dopiero po 30 minutach, opadliśmy na łóżko, on ze mnie wyszedł i zasnęliśmy obok siebie.
***
Długi.