sobota, 8 listopada 2014

#14 Louis part 2

...po wejsciu zobaczylas pokoj zabaw i imprez. W piatych drzwiach bylo wlasne boisko do siatkowki. Bylas zadowolona. Pocwiczylas troche i polozylas aie spac. Nastepnego dnia pojechalyscie na stadion, rozgrzewka i poczatek meczu. 1 set nic ciekawego wygralyscie 25/ 19, drugi wygralyscie 25/21, gracie trzeci prowadzicie 16/9. Nagle przyodbiciu pilki zemdlalas, lekarze zawiezli cie do szpitala i zrobili najpotrzbniejsze badania. Nastepnego dnia zostalas wezwana do lekarza. Louis byl w drodze do Ciebie
Lekarz: mam dla pani dwie wiadomosci dobra i zla ktora pierwsza?
T: dobra
Le: jest pani w ciazy
T: co? A ta zla?
Le: ma pani bialaczke
T:jak to? Co?
Wyszlas z. Pokoju lekarzy i wpadlas na Louisa. Bylas oszolomiona tym co przedchwila uslyszalas
T: Louis, ja jestem w ciazy!
Lou: to super!!
T: mam.tez bialaczke
Rozryczalam sie
Lou: co ? Kochanie.
T: nie zostalo mi duzo zycia.
Nastepnego dnia, do naszego nowego trenera doszla wiadomosc o chorobie.
Trener: musisz odejsc z druzyny?
Ty: Coo jak to??
Bieglas na oslep, wbieglas na ulice. Jakis tir cie potracil i umarlas. 3 dni pozniej odbyl si twoj pogrzeb, a tydzien pozniej odbyl sie pogrzeb Louisa,ktory popelnil samobojstwo z Twojego powodu. Napisal kartke, ale gdzies zniknela. Trraz zyjecie wiecznie w krainie wiecznego spoczynku!

*^*

Nie moglam tego napisac, pobeczalam sie :p

#12 Niall part 1

Gregor: Raven! Pospiesz sie! *krzyczal moj menager do telefonu*
Ja: No juz! Sam powiedziales, ze mam sie przebrac.
Gregor: za 10 minut masz byc gotowa, jedziemy. *po tych slowach sie rozlaczyl*
Szybkim krokiem ruszylam do szafy. Wybralam TO, mialam nadzieje, ze sie spodoba Gregorowi. Wymalowalam sie i wyszlam przed dom, gdyz juz zatrabil Gregor. Wsiadlam do jego samochodu i pojechalismy
G: wygladasz szałowo!!
J: dzieki, a gdzie jedziemy??
G: dowiesz sie w swoim czasie.
J: Ekhm.
Przez cala droge do studia nagran siedzialam w ciszy i spogladalam na ludzi przechadzajacych sie po ulicach Londynu. Na podziemnym parkingu wysiedlismy i ruszylismy winda na pietro. Gregor szepnal do recepcjonistki ona wskazala palcem na drzwi obok wejscia do studia nagran. Greg wszedl pewnie do sali, a ja za nim.
Greg: Paul przyjacielu!! O to moja nowa gwiazdeczka Raven. Swietnie spiewa i ma swietne poczucie stylu.
Paul: Czesc Greg!! No widze, widze. Sliczna,  a to moj nowy zespol One Direction tzn. Harry *podszedl do nas loczek i sie przywital* Zayn *tym razem podal dlon mulat* Louis *chlopak w pasiastej bluzce ucalowal moja dlon* Liam *przywital sie brunet* i Niall...*blondasek nie uslyszalam, gdyz zajadal sie kanapka. Liam szturchnal chlopaka lokciem*
Niall: ohh. Przepraszam. *odlozyl kanapke na talerz i podszedl do mnie* jestem Niall *niespodziewanie przytulil mnie*
J: hej wszystkim! Ja nazywam sie Raven.
Harry: Jak Ci sie udalo wbic na pierwsze strony gazet i show biznesu?
Ja: jak? XFactor...wygralam xFactora, z pomoca Grega nagralam pirrwszy klip, a obecnie czekam na wydanie pierwszego albumu.
N: swietnie!! Ty wiesz, nasz zespol takze rozpoczal sie od xFactora?!
P: Dobra, pozniej pogadacie. Teraz do rzeczy... Po to tu sie spotkalismy aby i Raven i Wy byliscie na pierwszych stronach gazet plotkarskich.
J: czyli?
G: najpierw wybierz sobie, ktoregos z chlopakow.
J: obojetnie *usmiechnelam sie*
P: no to chlopcy, ktory by chcial wspolpracowac z Raven? *zwrocil sie do chlopcow*
N: Jaa!!! *krzyknal blondasek, a wszyscy sie zasmiali*
P: dobra, Greg wytlumaczy Wam wasza wspolprace, a zarazem wszyscy bedziemy jedn druzyna.
G: a wiec *wszyscy sluchali mojego manago* bedziecie udawac pare
J i N: coo?!!?
P: tak,ale nie naprawde. Bedziecie tylko chodzic wspolnie za raczke na gale.
G: raz,do dwoch na tydzien bedziecie wychodzic na randki
P: od czasu do czasu jakis buziak
G: pamietac nie patrzyc sie w kadr robionych zdjec, aby sie nir zorientowali, ze to ustawka.
P: my powiemy komu trzeba, gdzie i o ktorej idziecie. Kilka dobrych fotek i gotowe.
G: a najwazniejsze nie mozecie sie pokazywac na miescie, za raczke itp. Z osobami plci przeciwnej
*przez caly czas slusznie przysluchiwalismy naszym manago*
N i J:no spoko.
G:to teraz Go na randke hmm. Do parku?! *powiedzial pytajaco, lecz oznajmujaco*
Harry: Niall ty to masz szczescie!!!
Louis: Noo szczesciarz.
Liam: I to jaki?
Zayn: chlopaki!? Mamy dziewczyny!!
H: hehe. Ja nie mam.
Z: ale Lou, ja i Liam mamy!
P: dobra leccie!!
Wyszlismy oczywiscie za raczke do parku. Siedzielismy na lawce i rozmawialismy
N: jak sie nazywasz?
J: Raven Douglas, a ty?
N: Niall Horan. Nice to meet you!
J: Me too!
N: hehe *dal buziaka mi w policzek*
J:ooo.
N: nie chcialem mowic tego przy chlopakach, ale spodobalas mi sie
J:a myslisz, ze ty mnie nie?
N: moge? *zapytal sie przysuwajac swoje wargi do moich*
J: nie pytaj, tylko caluj! *pocalowalismy sie i od razu bylo slychac tylko odglosy robienia zdjec*
Na okolo nas bylo pelno paparazzi. Zaslanialam sie od blask flashy.
J: nawet nie umieja byc dyskretni.
N: to jest ich problem. *wstal* dosyc tych zdjec!!
Dziennikarka: To jest twoja nowa dziewczyna? *wskazala na mnie* Raven Douglas jak sie nie myle. Opowiedzcie cos o sobie
N: przepraszam, choc Raven. *pociagnal mnie za reke i wybieglismy z parku*
J: o jezu jakie to meczace.
N: mam pytanie,bedziesz moja dziewczyna, ale tak naprawde?
J: Niall, wiesz, ze teraz musze sie skupic na karierze i nie znamy sie prawie w ogole.
N:no tak , przepraszam to bylo glupie chodzmy.
J: Niall
N: nie nic nie mow, sam powinienem sie skupic na mojej karierze
W tym momencie podjechal do nas samochod i zza drzwi wyjawil sie.....

*^*

1 part gotowy

czwartek, 6 listopada 2014

#13 Harry +

Nazywam sie Grace Winkle tzn Gracessa Maddlayn Winkle i mam 18 lat. Nienawidze swojeg imienia, bardziej dwoch imion. Znajomi? To tylko w kolku matematycznym. W szkole jestem spostrzegana jako kujonka. Codziennie mam wlosy zwiazane e warkocza i ubrane okulary - kujonki. Nie dziwie sie, ze wolaja na mnie kujon, bo mam najlepsza srednia w szkole - 5,83. Wlasnie wybirram sie do szkoly ubieram moj codzienny stoj czyli TO. Ubieram obcasy dlatego, bo nie jestem zbyt wysoka, lecz tez nie jestem niziutka.

Wlasnie sie zbieram do szkoly. Zbieglam do kuchni przywitalam sie z rodzicielka, zabralam jablko ruszylam do drzwi. Ubralam buty i plaszczyk
Mama: do zobaczenia cora. Obys dostala dobra ocene z teg sprawdzianu z matmy
J: tez mam taka nadzieje
Wyszlam z domu i poszlam na autobus. Po 10 minutach dojechalam do szkoly. Odlozylam rzeczy do szafki i ruszylam w strone sali. W drzwiach jak zawsze stala klasowa "szlachta", ktora zawsze sie ze mnie nabijala. Nalezal do niej Harry Styles, Joe Middle, Judy Clawer, Willow Dang i Ted Stivenspoint. Weszlam do sali i usiadlam w ostatniej lawce. Akurat zadzwonil dzwonek i po chwili przyszla nauczycielka matematyki
p. Smith (p.S): Dzien dobry uczniowie!  Rozdam sprawdziany!
Nauczycielka mowila po kolei numery z dziennika.
p.S: nr 18 gratuluje 5+ zaskoczyles mnie.
H: ale..
p.S: nr 19 ty rowniez mnie zaskoczylas * usmiechnelam sir* ale negatywnie. 1
J:ale to jest numer 18 i to nie moje pismo.
p.S: wlasnie dziwilam sie, ze takie nie staranne. Harry do mnie!!
H: cos nie tak?
p.S: czemu nie powiedziales ze to nie twoja ocena? 1 i uwaga!
H: no przepraszam,nie dala mi pani powiedziec.
J: to nie jego wina. Ja tak dziwnie napisalam dziewiatke.
p.S: Harry, wez korepetycje od Grace.
J: coo?? Ale prosze pania
Smithowa: nie m zadnego ale.. Harry nie przepuszcze cie do nastepnej klasy jak nie zdasz tego sprawdzianu na chociaz +4, tak samo jak ciebie panno Winkle.
J: ehh Harry. Dobra przyjdz do mnie kiedy bedziesz mial czas i miejmy to z glowy.
H: dobra a podasz mi adres.
J: wysle Ci esem.
H: podam Ci numer
Wyjelam swoja nokie i zapisalam numer. Kolejne lekcje zeszly nam szybko. Po szkonczonych lekcjach wrocilam autobusem do domu. Nareszcie moglam zdjac te kujonskie okulary, rozpuscic wlosy, ktore bylo od warkocza krecone. Wlozylam moj ulubiony stroj. Usiadlam przed laptopem i wlaczylam mojego facebooka jako: Maddie Winkle i twittera: MaddisiaW.
Wtem do mojego pokoju ktos zapukal
J: prosze
H: hej to ja! *zaklopotalam sie swoim wygladem.* Wow. Jak slicznie wygladasz.
J: yyyy. Dzieki.. Mogles mi napisac przygotowalabym sie. *zadzwonil moj iphone - drugi telefon* halo??
M: corcia, co robisz?
J: nic, przyszedl kolega. Musze go pouczyc.
M: ahh dobrze to milej nauki..pa
J: pa... *rozlaczylam sie* przepraszam Cie, mama.
H: nic sie nie stalo. To twoj telefon?
J:tak
H: czemu nosisz ta nokie i chodzisz w takim stroju do szkoly *wskazal na stroj wiszacy na szafie* a nie tak jak siedzisz przy mnie
J: bo ten stroj jest moj w domu. Tego typu stroj ubieram tylko w domu. Nie pasowaloby do dobrze uczacej sie dziewczyny taki stroj.
H: czemu?
J: nie widzisz. Przeprosze cie na chwilke * poszlam do lazienki* co ty robis, Harry!
H:ty masz fejsa i twitta?
J: taa
H: Maddie? Myslalem, ze to jakas twoja kuzynka.
J: to moje drugie imie.
H: sorry Grace, ale ladniejsze jest Maddie
J: wiem. Ale rowniez nie pasuje do kujonki.
H: teraz wygladasz pieknie. Wez przyjdz jutro do szkoly w takim stroju.
J: nie ma mowy.
H: zrob to dla mnie *zlaczyl nasze usta*
J: y.
H: nic nie mow. *ciagnal dalej pocalunek*
J: jutro masz poprawke!
H: dobra uczmy sie
Przez jeszcze dwie godziny uczylismy sie i smialismy. Bardzo sie do siebie zblizylismy. Po 3 godzinach nauki pozegnalismy sie. Stojac w drzwiach Harry mocno mnie przytulil i powiedzial, ze bardzo mnie lubi, a na konirc dal mi buziaka w policzek. Bylam zaskoczona. Nastepnego dnia idac w strone sali bylam przygotowana, ze Harry ponownie bedzie sie ze mnie nabijal jednak nie. Podszedl do mnie i mnie pocalowal.
J: Harry, przeciez ja jestem kujonica nawet jeszcze wczoraj mnie tak nazwales.
H: bo cie nie znalem. To tylko pozory, w srodku jestem cudowna dziewczyna.
J: dziekuje Ci
Zadzwonil dzwonek i usiedlismy w lawce angielski zlecial szybko, nastepnie matma.
S: dzien dobry uczniowie!
Uczniowie: dzien dobry pani Smith!
S: Harry, mam nadzije ze si nauczyles,siadaj do ostatniej lawki i pisz.
Pol godziny pozniej Harry oddal sprawdzian, pani dala nam do wykonania zadanie, a ona wziela sie za ocenianie sprawdzianu Harrego. Po lekcji poprosila nas o poczekanie
S: Harry, gratulacje dostales 5
H: dziekuje prosze pani i dzieki Maddie. *podniosl mnie i okrecil przytulajac*
J: nie ma sprawy
S: polubiliscie sie?
H: tak.

Ze szkoly wrocilismy razem, Harry przyszedl do mnie i poczekal w pokoju ja poszlam do lazienki rozpuscilam wlosy pomalowalam sie i ubralam w TO.
H:Łooo. Mowilem Ci jaka jestes piekna
J: haha.
H: lol chyba...chyba sie zakochalem.* zasmialam sie *

Scena +18 ( albo +16? )

H: ohh ty smieszku... Masz ochote na zabawe *kiwnelam, niepewnie glowa*
Harry pozbyl sie mojrgo stroju, ktory wyladowal w kacie pokoju obok jego. Zaczal dobierac sie do mojej bielizny
J: czekaj
H: oj przepraszam.
J: nie przepraszaj. Zamkne drzwi.
Zasmialismy sie, wrocilam na lozko.
H: na czym ja skonczylem? Aha

Ponownie chwycil moja bielizne, choc teraz w zeby. Zdjal najpierw moje majtki. I wlozyl we mnie najpierw jednego palca pozniej dolozyl drugiego. Penedrowal nimi w kazda strone. Nastepnie wyjal je i oblizal, pozniej wbil si w moje usta.Mial problemy z rozpieciem mojego stanika
J: czekaj pomoge. *jednym ruchem zciagnelam biustonosz*
H: dzieki sam bym sobie poradzil
J: kiedy? Za rok? *zasmialismy sie*
H: czemu udajesz skromna?
J:to ten wizerunek. Kontynuuj
H: ok

Zaczal piescic moje piersi, co mnie bardzo podniecilo. Pragnelam to z nim zrobic. Zdjal swoje bokserki, ktore byly mocno naprezone i usiadl na lozku. Kucnelam przy nim i wzielam jego 'kolege' do buzi. Jeczal. Kolejnym jego krokiem bylo obrocenie mnie na brzuch, pozniej wszedl we mnie delikatnie. Skonczylismy dopiero po godzinie,gdy moja mama weszla do domu. Szybko wzielismy nasze rzeczy i wbieglismy do lazienki. Tam sie ubralismy, pozegnalsmy sie, bo bylo juz dosc pozno. Po jego wyjsciu zmylam makijaz, przebralam sie, zplotlam wlosy w warkocza i polozylam sie spac. Nastepnego ranka wpadlam na pomysl zeby zrobic niespodzianke Harremu. Ubralam TO, wymalowalam sie i rozplotlam warkcocz, ktory pozostawil na moich wlosach fale. Pobieglam do kuchni.
M: hej corcia! Idziesz w tym stroju do szkoly? Chcesz sie otworzyc czy to sprawka twojego kolegi jesli tak to podziekuj mu!
J: Tak ide, tak to dzieki niemu! Paa.
M: pa kochanie.
Weszlam do szkoly, kazdego wzrok spogladal na mnie. Pod sala od fizyki,Harry mnie zobaczyl, ppdszedl i pocalowal
H: kocham Cie! Zostaniesz moja dziewczgna?
J: tak!
Caly dzien zlecial wam szybko. Poznalas wielu znajomych Harrego.

Dwa mieiace pozniej dowiedzialas sie, ze zaszlas w ciaze z Harrym. Oboje sie ucieszyliscie i Harry Ci sie oswiadczyl. Wlasnie dzisiaj odbywa sie wasz slub, jestes w 3 miesiacu ciazy. Slowo "TAK" polaczylo Was na zawsze. Kochacie sie i postanowiliscie jesli bedzie coreczk dacie jej na imie Darcy, a jak synek to bedzje to Matias.

*^*
Hejka. To koniec imaga o Hazzie.
Dokoncze pozostale imagginy

środa, 5 listopada 2014

Zayn #11

Mam 19 lat i nazywam sie Lindy Florenz. Mam chlopaka, slawnego Zayna Malika.
Jak to sie stalo?  po prostu bylam ich fankom. Przyjechalam do Londynu, zostalam projektantkom i po tygodniu dostalam zlecenie projektownia dla mojego kochanego boysbandu. Bylam szczesliwa. Po dwoch miesiacah pracy z chlopcami, zostalam dziewczyna Zayna. Zakochalismy sie w sobie od poerwszego wejzenia jak to powiedzial Malik. Choc od pierwszego wejrzenia to nie od razu bylismy razem, poniewaz byl wtedy jeszcze z Perrie. Zerwal z nia, po tym jak go zdradzala. Dzisiaj minelo 10 miesiecy odkad sie poznalismy. Tej nocy szczytowalismy i zasnelismy w swoich objeciach. Nastepnego dnia obudzil nas krzyk chlopcow.
Chlopcy: Wstawac!!
Z: albo wyjdziecie albo na kopie Wam do dupy *wskazal palcem na drzwi*
Lo: Za 2 godziny mamy koncert niedaleko London Eye.
Z: co cholera. Teraz mi to mowisz?
Li: wstawaj
Z: musimy sie ubrac
N: to sie ubierajcie
Ja: to moze wyjdziecie
H: a no racja. Wczoraj rocznica ich spptkania i bycia para. To sie dzialo. Chodzcie *wyszli i zamkneli dokladnie drzwi*
My szybko sie ubralismy i poszlismy na sniadanie. W kuchni juz sie krzatal Hazz i Lou z El.
H: no nareszcie, ile mozna czekac. Trzymaj kanapki *Zayn chwycil kanapki i usiedlismy przy stole*
Po 10 minutach talerz byl pusty. Wstalismy, Malik odlozyl talerz do zmywarki i chwycilam torebke wrece, a nastepnie wyszlismy do busa, ktorym jechalismy na miejsce koncertu. Bylismy tam po 30 minutach jazdy. Nie obeszlo sie od paparazzi i wrzeszczacych fanek. Wszyscy wiedzieli od dawna iz z Zaynem jestesmy para. Fanki widocznie mnie lubily, pisaly do mnie mile teksty, wiaomosci. Dzisiaj pod koniec koncertu wbiegl na scene moj chlopak. Fanki ponownie piszczaly.
Z: prosze o cisze *powiedzial* Lindy wejdziesz tu do mnie?
Chlopcy wepchneli mnie na scene, a na okolo nas slychac bylo tylko krzyki i oklaski dziewczat. Kiedy sie uspokoily Zayn zaczal
Z: Lindy *tu kleknal i wyjal zza plecow male pudeleczko* czy dasz mi ten zaszczyt i zechcesz zostac moja zona?
Ja: Ttaak! *nagle poczulam jakbym miala nogi z waty i upadlam na Zayna*
Naokolo bylo slychac szepty i glosne Ohh Zayn nalozyl mi pierscionek na palec i zszedl ze sceny. Postawil mnie tak, abym mogla usiasc na krsesle, a caly zespol wybiegl ostatni raz na scene
W: Dobranoc Londyn!!! *odpowiedzia bylo glosne wiwatowanie*
Zayn od razu po zbiegnieciu ze sceny podbiegl do mnie.
Z: kochanie, jedziemy do lekarza.
Ja: ale misku nic mi nie jest.
Z: jak nie, a to na scenie?
Ja: ehh. Nie ma co zadreczac lekarza mna
Z: kotek, wole miec pewnosc, ze nic Ci nie jest. Chlopaki posprzedaja plyty,a my jedziemy
Ja: ale..
Z: nie ma zadnego ale, jedziemy i kropka.
Zgodzilam sie oczywiscie, nie mialam wyjscia. W nie cala godzine bylam po badaniach. Czekalismy tylko na wyniki.
Ja: boje sie. Lekarz mial niezbyt radosna mine
Z: nie boj sie, wszystko bedzie dobrze.
Objelismy sie i w tej chwili z pomieszczenia wyszel lekarz.
L: zapraszam pania Florenz, na osobnosci.
Ja: dobrze, poczekasz tu?
Z: jasne rybko.
Musnelam jego policzek i poszlam za lekarzem. Usiadlam na przeciwko lekarza
L: mam dla pani nie za mila wiadomosc
Ja: wiedzialam...
L: prosze pani, jest pani w ciazy
Ja: jak to?
L: tak to prosze pani
Rozplakalam sie i wyszlam z pokoju lekarza.  Opadlam na ramiona mojego chlopaka.
Z: i co Ci jest?
Ja: Misiek, ja...jestem...w ciazy.. *rozplakalam sie jak bobr na ramieniu Zayna.*
Z: to super! Kochanie, powinnas sie cieszyc nie plakac.
Ja: ale jak to? Przeciez zniszczy Ci to kariere!
Z: pogodzimy malzenstwo, dziecko i kariere. To pikuś *pocalowal mnir w czolo i ruszylismy w strone auta objeci*
W domu opowiedzielismy o ciazy chlopakom, najpierw nie byli zadowoleni, ale poznij zaczeli nam gratulowac.
Po nie calym miesiacu wzielismy slub. Ciaza rozwijala sie prawidlowo, gdy bylam juz w 7 miesiacu ciazy, Zayn i reszta musieli jechac na trase, lecz w moim stanie nie moglam jechac z nimi. Dzisiaj jechalam na badania. Odpalilam samochod i wlaczylam radio. Jadac uslyszalam w radiu, gdy Zayn mowil do mnie, ze mnie kocha i teskni. Zamyslilam sie i stracilam panowanie nad kierownica. Pozniej nic nie pamietam.

*Oczami Zayna*
Stoje wlasnie przy inkubatorze, w ktorym smacznie spi nasza coreczka. Juz od 21 dni moja kochana zona jest w spiaczce. Lekarz powiedzial, ze beda ja wybudzac i czas pokaze co z nia bedzie. Gdy sie obudzila, kazda godzine spedzalem przy szybie do jej pokoju. Nagle rozlegl sie dzwiek urzadzen do ktorych byla podpieta moja ukochana. Do jej pokoju wbiegli lekarze przez 45 minut probowali ja uratowac. Gdy ich starania nic nie pomogly wyszli.
L: moze pan wejsc do zony i sie z nia pozegnac.
Z: dziekuje *splynely mi lzy po policzkach, choc juz byloch duzo*
Wszedlem do sali usiadlem obok niej i chwycilem jej raczke. Nagle urzadzenia sie poruszyly i moja zona sie obudzila.
Z: kochanie myslalam ze juz nir zyjesz. Przez godzine nie oddychalas kotku.
Lin: to ty mnie uratowales
Do sali wbiegl lekarz
L: O moj boze! To prawdziwy cud!!
Po tygodniu wyszla ze szpitala i wraz z nasza coreczka wrocilismy do domu. Niedlugo pozniej odbyl sie chrzest naszej coreczki, ktorej dalismy na imie Emma.
Nastepnie zylismy dlugo i szczesliwie. A wiec to prawdziwy cud ocalil zycie Lindy!!

' BÓG W OSTATNIEJ CHWILI OCALIŁ ŻYCIE LINDY, TYM CZASEM ZDARZYŁ SIĘ CUD '

****
PODOBA SJE?! I TAK TO CHYBA TYLJO DLA SIEBIE TO PISZE.

niedziela, 2 listopada 2014

Informacja dotyczaca imaginow.

Mam informacje dla Was, moga Wam sie moje imaginy z czyms kojarzyc. Ispiracje biore z mojego zycia, dnia, sytuacji czy nawet telewizji i radia. Ogladajac jakis film, wpadnie mi pomysl do glowy od razu telefon w dlon > Blogger > nowy post i zaczynam pisac. Napisze 2-3 zdania zapisuje i Ogladam do konca film. W wolnym czasie pisze. Dziennie dodaje nawet wiecej niz 2, gdy pisalam na laptopie nie na telefonie. Dodawalam co kilka dni, duzo lepiej idzie mi na telefonie,nie wiem z jakiego powodu,moze dlatego iz telefon mam zawsze przy sobie, a na laptopie do pisania musze miec internet,a w aplikacji na androida, nie jest to potrzebne. Jedynie do wrzucenia do neta.

W moich imaginach np. O zdradzie itp. Nie mam na celu urazenia kogokolwiek ani 1D ani Was... 

Pozdrawiam i zachecam do czytania moich imaginow.

sobota, 1 listopada 2014

Louis #10 part 1

Dzisiaj obchodzilas swoje 18 urodziny, a zarazem 18 rocznice smierci twojej mamy. Twoj ojciec obwinia Cie o jej smierc. Oparcie masz jedynie w swoim bracie Harrym i w chlopaku Louisie. Jestes siatkarka, grasz w reprezentacji kraju. Wygrywacie polowe swoich meczy. Za 2 tygodnie zblizaja sie wasze najwazniejsze mistrzostwa. Cwiczycie dzien w dzien, dajecie z siebie wszystko, aby tylko wygrac. Tak mija tydzien, za 5 dni wyjezdzacie. Musicie zrobic okresowe badania, dzisiaj wraz z Louisem pojechalas do szpitala. Zrobili Ci wszystkie potrzebne badania, a teraz czekacie na wyniki.

Nastepnego dnia. Noca ty i Louis, kochaliscie sie. Dzisiaj obudziliscie sie dosc wczesnie, gdzies tak kolo 11. Normalnie spaliscie do 13-14. Zjedliscie uroczyste sniadanie bowiem za 4 dni wyjezdzasz do Niemiec na mistrzostwa swiata w siatkowce kobiet. Moglo to byc wasze ostatnie uroczyste sniadanie przez ponad miesiac. Tak samo jak noc. Wyniki badan nie przeszkodzily w braniu udzialu w zawodach. Pierwszy mecz graliscie z gospodarzami, rozpoczynaliscie mistrzostwa. Przez kolejne dni, cwiczyliscie kondycje, chodzilas na zakupy, spedzalas czas z Louisem, Harrym, Bayle - narzeczona Harrego, Perrie, Zaynem, Niallem, Christie - twoja znajoma i dziewczyna Nialla, Danielle i Liamem. Dan, Bay, Chris i Per bardzo Ci dopingowaly abys wygrala mecz. Pilnuja twojej diety i nie namawiaja cie do zjedzenia czegos niezdrowego. Tak minely Ci dni, w koncu lecicie do Niemiec.
Stoisz wlasnie z Louisem na lotnisku, musicie sie pozegnac. Wolaja Cie n odprawe. W koncu pocalowaliscie sie i diewczyny pociagnely Cie do samolotu. Gdy siedzialas w samolocie dostalas esa od Louisa
Lo: I Love You Misia <3
Nic nie odpisalam, poniewaz bylo zabronione uzywane jakichkolwiek urzadzen. Wlaczylas mp4 i zasnelas sluchajac piosenek. Po jakims czasie dolecieliscie do Niemiec. Od razu zadzwonilas do Louisa. Gadaliscie przez cala droge do hotelu. Mialas zajebiscie wielki apartament. Łoże dwuosobowe, na podusi koszyk ze slodyczami. Od twojego roomu bylo pięć drzwi: ' cholera do czego one sluza, jedna lazienka no,a cztery? ' pomyslalas i weszlas do pierwszych i sie zgadzalo piekna zlota lazienka, drugie okazalo sie ze to garderoba - twoja wlasna garderoba, no, ale z niej jeszcze jedne drzwi, w ktorych bylo ukryte studio do makijazu. ' Pieknie ' Wrocilas do sypialni trzecie to byla osobista czarno-biala ze srebrnymi dodatkami kuchnia.
Czwarte, no wlasnie do czego one sluza. Po wejsciu zobaczylas....

*****
To by bylo na tyle. Kolejna czesc niebawem. Nie mialam weny tworczej temu ten imagin byl pisany od 1.11 dzien w dzien cos dopisywalam. Ktos ise domysla coxw kolejnym ookoju bedzie?

Liam #9 BFF

Cwiczysz jazde konna od malego. Twoim trenerem jest Liam Payne ( nie jest piosenkarzem) przyjaznicie sie i na kazde zawody konne cwiczycie wspolnie, on was trenuje. Wygrywas dzieki niemu wiekszosc zawodow. Jestes mu wdzieczna. Dzisiaj takze masz cwiczenia,lecz zasteppuje go Matt. Wieczorem po 5 godzinnym treningu rozmawiacie o zyciu.
T: przyjaznie sie z Liamem od kilku lat. Wspanialy przyjaciel.
M: serio? Bo ja myslalem, ze wy jestescie znajomymi on tylko Cie trenuje i znalazlas go przez neta. On z litosci pomaga Ci wygrywac te zawody.
T: co? Przeciez tomoj najlepszy przyjaciel, sam mi to mowil!
M: widocznie cie oklamal bo mi mowil co innego.
T: ja lece pa. *zasiadlas na swoja klacz i odjechalas do domu*
Bylas zla na Liama,ze cie tak potraktowal, myslalas ze sie przyjaznicie. Wiedzialas ze ma dziewczyne - Crystine Mocelvery.
Przez 2 tygodnie trenowal Cie Matt, a z Liamem nie utrzymujesz kontaktu, nie odpisujesz mu na maile, zmienilas numer telefonu. Niestety przyszedl gdy cwiczylas wlasnie na tor. Poklociliscie sie, wrocilas do domu. 2 dni pozniej odbyly sie zawody. Prawie przy mecie mialas wypadek, konia cos ukulo i zwalil cie z grzbietu. Liam przyboegl na ratunek. Zawody wygral kon na ktorego obstawial Matt. Na nagraniach okazalo sie ze to Matt byl powodem twojego wypadku mialas tylko zlamana noge. Na miejscu Ci ja zagipsowali i pojechalas do Liama. Wytlumaczyl Ci to, ze Matt chcial po prostu, abys mu zaufala i zeby wygral zawodnik i kon na ktorego obstawial. Uwierzylas mu i przytuliliscie sie!

"BEST FRIENDS FOREVER"

***
Mam nadzije ze sie spodobalo tym razem taki o przyjazni. :))

Niall #8

*Perspektywa [T.I]*

Mam lat 19, a moje zycie juz sie spierdolilo. Moja kochana, starsza siostra umarla przez milosc. Chlopak, z ktorym byla z zazdrosci ja zabil siedzi w pudle na 25 lat. Zostalo mu 21, mialaby teraz 20 lat. Mi z moim chlopakiem Niallem wiedzie sie dobrze. 2 miesiace temu zostalam zgwalcona i zaszlam w ciaze, nie powiedzialam o tym Niallowi, bo to jego najlepszy przyjeciel jest ojcem mojego dziecka. Niall mysli ze to on bedzie mial syna lub corke, bo tego samego dnia robilismy to wspolnie, lecz sie zabezpieczylismy, bralam tabletki. Niall mi sie osiwadczyl, zgodzilam sie i po narodzinach dziecka wezmiemy slub. Boje sie ze moje dziecko bedzie mialo loczki jak ojciec. Dzisiaj znowu zapowiadalo sie na klotnie, poniewaz Niall trzaska wszystkimi drzwiami. Wkurzony wbiegl do sypialnii.
N: zdradzilas mnie [T.I]
T: nigdy
N: przeciez wiem!
T: co, to nie prawda!
N: Harry powiedzial, ze to jego dziecko.
T: nie!! *krzyczalam w nieboglosy*
N: jak nie? Skad by to wiedzial ze jestes w ciazy??
T: dlatego ze mnie zgwalcil! *wybieglam cala zaplakana*
Pobieglam na cmentarz , tam czulam sie jak w pokoju mojej siostry, moglam z nia porozmawiac. Usiasc obok niej na laweczce i modlic sie,ze cos mi powie. Gdy wstalam jeszcze odmowilam modlitwe, poczulam czyis dotyk na plecach. To byl Niall. Wyrwalam sie z uscisku.
T: odwal sie, przeciez uwazasz ze jestem dziwka i puscilam sie z twoim kumplem.
N: przepraszam cie, nie mysle tak. Zabije gnoja.
T: nie warto. Modlmy sie ze to jednak twoje dziecko.
*pocalowal mnie, a ja po krotkich namowach odwzajemnilam pocalunek*
Pol roku pozniej urodzilam zdrowa dziewczynke o imieniu Cornelia. Okazalo sie ze to jest coreczka Nialla. Bylismy najszczesliwszymi ludzmi na calym swiecie. Miesiac pozniej wzielismy slub i znowu zaszlam w ciaze, po ktorej urodzilam kolejna coreczke Grace.

***
Z tym cmentarzem i smiercia siostry z powodu tego iz dzisiaj jest wszystkich swietych :))) Imagin nie mial na celu obrazenia Harrego. Jesl wam sie cus ni podoba wyobrazcie sobie, kogos innego.... ;))

piątek, 31 października 2014

Louis #7

Jak juz napisze po 2 imaginy do kazdego przystojniaka z naszeg zespoliku kochanego to zaczne pisac kilku czesciowy imagin.

Czytasz = Zostaw po sobie jakis slad nawet "." czy ","

Imagin z Lou:
W tym roku koncze 17 lat. Wlasnie jade z mama i tata do ciotki na wakacje. Mam brata Grega, ktory mieszka w Paryzu i siostre, ktora obecnie znajduje sie w Hiszpani, choc w planach ma sie wprowadzic do Barcelony. Sluchamy wlasnie piosenki mojego ulubionego boysbandu, piosenke WMYB - ONE DIRECTION. Nuce pod nosem, az nagle na droge wjechal tir, uslyszalam tylko huk, poczulam bol i tylko ciemnosc. Obudzilam sie w szpitalu, lekarze biegali na okolo mojego lozka. Pielegniarki wymienialy kroplowke, po 10 minutach do mojej sali wszedl przystojny pielegniarz. Na tabliczce przy fartuchu bylo jego imie i nazwisko czyli Louis Tomlinson.
L: Dzien dobry! Czyzby pani Janette Havey?
J: Tak. Ty jestes piosenkarzem tak? Masz zespol 1D?
L: tak, widze, ze mnie znasz.
J: oczywiscie jestem wasza fanka
L: milo mi... *usmechnelam sie*
Choc jednak nie bedzie milo jak Tobie zaraz cos powiem
J: co jest??
L: twoi rodzice zmarli w tym wypadku samochodowym na miejscu *rozplakalam sie*
J: wyjdz, chce zostac sama - jak moglam to powiedziec Louisowi z 1D
Nastepnego dnia zostalam wypisana ze szpitala i pojechalam do ciotki. Wyplakalam jej sie w ramie, caly dzien szukalam pracy w koncu znalazlam w klubie "Extentic". Wieczorem zaczynalam prace, nigdy nie marzylam o takiej pracy , wrecz nie chcialam tam pracowac. Moglam nawet zarabiac dziennie kilkaset zlotych. Nigdy nie chcialabym tam pracowac. Dzisiaj w pracy dostalam dwa bilety na koncert One Direction w pierwszym rzedzie i jeden na spotkanie sie z nimi. Ta praca to kopalnia zlota, lecz sie jej wstydze. Dzisiaj wraz z kuzynka wzielysmy sie za wybranie ubran na jutro i za przekonanie cioci, aby nas podwiozla. Oczywscie po 2 godzinach sie zgodzila. Nastepnego dnia wstalysmy o 12. Ubralam sie w to. Zjadlysmy sniadanie i wyszlysmy na miasto. Po powrocie do domu byla juz 15, zostala nam godzina do wyjazdu wiec zjadlysmy obiad i wymalowalsmy sie oraz uczesalysmy. O rowno 16 pojechalysmy wraz z ciocia do miejsca gdzie mial sie odbyc koncert. Bylo juz tam wiele piszczacych fanek, z zatkanymi uszami poszlysmy pod scene. Po 2 minutach wszystkie dziewczyny krzyczaly, a slowa ukladaly sie w "One Direction" czyli to teraz wchodza na scene. Oczywiscie w polowie koncertu Louis mnie zauwazyl, usmiechnal sie, a ja uciekalam wzrokiem. Po koncercie wybralam sie na spotkanie z nimi,.moja kuzynka - Miley musiala zostac sama przed wejsciem. Weszlam niesmialo, na kanapie siedzialo cale 1D.
Lo: Hej Janette.
Z:ty ja znasz?
Lo: jasne, to byla pacjentka szpitalu, w ktorym praktykuje.
Li: ohh. Witaj Jan. Jesli mozemy do ciebie tak mowic?
J: hej i mozecie
Lo: dasz mi swoj numer? *siedzac na przeciwko Louisa, podalas mu swoj numer*
Do pokoju wszedl gosciu
G: Koniec spotkania!
J:Pa ;( * powiedzialam i kazdego z kolei przytulilam *
Wszyscy: Paa
Kolejny dzien znowu praca. Po godzinie pracowania zobaczylam zdziwionego Louisa, ktory wskazuje na mnie palcem i szepcze cos do Zayna. Kiedy szef pozwolil mi wyjsc na przerwe,zbieglam do garderoby, uslyszalam pukanie
J: prosze
Lo: hej, co to bylo to tam? Czy ty?
J: tak, jestem striptizerka i gowno Ci do tego. Musze z czegos zyc, moi rodzice umarli, a zaraz musze znalezc mieszkanie.
Lo: moge Ci pomoc. Nie musisz tego robic
J: nie potrzebuje pomocy!
Wtem do garderoby wszedl szef.
Sz: Janette, masz klienta. Sporo zaplaci, stoi przy drzwiach lec.
J: juz * ubralam buty i wyszlam *
Klient: chodz. *ciagnal mnie za reke*
J: wez mnie tak nie ciagnij, sama sobie poradze. *puscilam jego uscik*
Jednak pozniej tego zalowalam, bo ten uderzyl mnie w twarz, zaczal okladac piesciami i zabral wszystkie pieniadze, ktore zarobilam.
Lo: zostaw ja gnoju! *pomogl mi wstac* a i oddawaj to *wyrwal mu plik banknotow i oddal mi*
J: dziekuje
Lo: nie bedziesz juz tam chodzila!
J: musze zarobic na mieszkanie.
Lo: mozesz ze mna zamieszkac!!
J: nie bede cie zadreczac moja osoba
Lo: nie bedziesz, ja sie w Tobie zakochalem
J: naprawde? Ja w Tobie no tez.
Zlaczylimy swoje usta w dlugim, namietnym pocalunku.
Tydzien pozniej juz bylismy zareczeni, a dwa miesiace pozniej odbyl sie nasz slub. Od tego czasu minelo juz 2 lata, mamy dwojke dzieci. 2 letnia corke Carolyn na czesc mojej mamie i 4 miesiecznego Micheala. KONIEC!!

czwartek, 30 października 2014

Liam +16 #6

Siedze w tej zasranej piwnicy ponad 2 tygodnie. Odwiedza mnie tu tylko dwoje mezczyzn w kominiaerkach ktorzy daja mi jedznie i sie mna bawia,  a potem daja czas na ochloniecie i odpoczynek przed kolejnym. Nie wiem gdzie dokladnie jestm. W dzien ktory mnie porwali napisalam bratu - Zaynowi, ze mnie porwano. Porywacze dzwonili z mojego telefonu po okup, wyjezdzajac gdzies daleko z telefonem, a pozniej wylaczajac go. Dzien w dzien bylo tak samo zabawa, odpoczynek, zabawa odpoczynek sen a pomiedzy tym kromka z maslem i kubek wody. Czulam sie co raz gorzej. Nie moglam powiedziec Zaynowi gdzie doklanie jestem , bo sama nie wiedzialam. Potrzeby fizjologiczne musialam zalatwiac w ich obecnosci, gdy oni na mnie oblesnie patrzyli. Potem znowu gwalcili mnie i mialam czas na zebranie sie do nastepnego. Dni mijaly,  a porywacze chcieli coraz wiecej pieniedzy od Zayna. W dniu gdy probowalam uciec oboje byli na mnie zli i zrobili to na raz krzyczalam, plakalam, bardzo sie balam. Uslyszalam syrene policji. Oni tez. Uciekli ubierajac sie, a ja lezalam bez sil. Moje bezwladne, nagie cialo lezalo tam na lozku. Do piwnicy wbiegli policjanci, a za nimi Zayn.
Z: Bella, co oni Ci zrobili.
P1: nie dotykaj jej, zadzwon na pogotowie.
P2: nic Ci nie jest? Cos cie boli
B: podbrzusze.
Prybiegl lekarz. Owineli mnie kocem i zawiezli do szpitala. Tam przybyli Zayn z policjantami i Eleanor - moja przyjaciolka z chlopakami. Od dwoch godzin leze i patrze sie w sufit. Robia mi badania, pytaja, ja nie odpoeiadam. Nie odzywam sie do nikogo, nie jem, nie pije. Waze zaledwie 39 kg przy wzroscie 1,72m. Nie ruszam sie. Nie pozwalam sie dotknac nizej podbrzusza. Odpycham Zayna, gdy chce mni przytulic. Nawet jego, ma wstret do kazdego mezczyzny, dlatrgo badaja mnie kobiety. Psycholog ciagle przy mnie przebywa, aby mnie uspokoic. Co noc sni mi sie ten mezczyzna ze znowu po mnie przyszedl.

*Perspektywa Zayna*
Bella lezy tam w tej sali, nawet nie pozwala sie objac, poprawic koldry ani podac jedzenia. Przyblizajac sieona sie oddala. Jedynie El ja uscisnela, ale nawet nie chciala z nia pogadac. Wrocilismy do domu na noc.
Z: Co za skurwysyny jej to zrobily *walnalem piescia w stol i ppdeszla moja dziewczyna Perrie*
P: kochanie, spokojnie. Oni sie nia zajma. Znajda tych gnoi, ktorzy jej to zrobili
Z: Perrie, ona ma 16 lat! Dlaczegoo jej to zrobili , czemu akurat ona?
*wtem zadzwonila moja komorka* to Bella.Halo
B: Z-Zayn?
Z: Ohh Bella. Jak sie ciesze, ze dzwonisz co u ciebie?
B: p-ponuro z-znowu mi sie snilo ze mnie z-z-zgwal-zgwalcili *rozpkala mi sie do telefonu*
Z: Nie placz Bella, poradzimy sobie, zajmiemy sie Toba jak wrocisz. Eleanor mieszka z nami.
B: fajnie.
Z: mysl o pozytywach, nie mysl o przeszlosci tylko o terazniejszosci i przyszlosci. Spij spokojnych slow. Jakby co dzwon!
B: dziekuje, ze moglam pogadac. Kocham Cie pa. Nawzajem.
*rozlaczylismy sie, a ja usiadlem na kanapie*
Z: Perrie, myszko zamieszkasz z nami?
P: jesli moge
Z: jasne, chodz spac. Jutro ja, El, Lou i Liam jedziemy do Belli moze ja wypuszcza.
P: jade z wami jesli sie zgodzisz
Z: pewnie, ona cie przeciez uwielbia. Jeates dla niej prawie jak siostra, tobie i El mowi najwiecej.
P: dobra, chodz spac.
Zasnelismy
*Perspektywa Belli*
Jak probuje zasnac od razu przypomina mi sie ten oblesny typ. Dostalam proszki uspokajajace i zasnelam. Obudzilam sie o 10 w mojej sali siedzial Zayn i Perrie
B: Czesc Perrie! *przelknelam sline* Czesc Zayn!
Z: Czesc kochana! *chcial mni uscisnac,ale fgo odepchnelam*
P: Czesc! Zayn daj jej spokoj, musi sie przyzwyczaic.
Z: nie przyzwyczailem sie doego przepraszam.
*Perspektywa Zayna*
Lekarz wezwal mnie do siebie. Powiedzial ze mamy na nia uwazac, poniewaz jest slaba. Ma wszystko co jest na liscie jesc. Wrocilismy do domu. Liam od razu zajal sie Bella, widac bylo ze sie w sobie zakochali.
*Perspektywa Liama*
Musze ja do siebie przekonac. Kocham ja, a ona tak cierpiala. Podeszlam do jej drzwi; zapukalem i uslyszalem krotkie "prosze".
Wszedlem i usiadlem obok niej, ona sie odsunela.
Li: Bella, ja-ja kocham Cie. Prosze nie boj sie, nic Ci nie zrobie.
B: wiem, o tym. Tez Cie kocham
Li: moge *zapytalem sie zblizajac usta do jej twarzy*
B: nie pytaj sie tylko caluj.
Calowalismy sie dobre kilka minut, przerwalismy p wejsciu Zayna
Z: nie chce wam golabeczki przeszkadzac, ale Bella masz przyszykowana kolacje, ktora masz obowiazek zjesc.
B: zaraz przyjde *wstalam i przytulilam brata, on odwzajemnil moj uscisk* kocham cie braciak
Z: ja ciebie tez, siostrus. *podszedl Liam wziac mnie na rece i zaczelismy sie calowac.
Li: zostaniesz moja dzieeczyna? *spojrzalam na Zayna, a ten kiwnal glowa*
B:Taak.
Znowu sie calowalismy zeszlismy tak na dol do kuchni, zjedlismy kolacje i juz na zawsze zapomnialam o miesiecznym zdarzeniu. Zylismy dlugo i szczesliwie, mamy dwojke dzieci i jestesmy szczesliwym malzenstwem. KONIEC!!

Harry #5

*Perspektywa Harrego*
Jest 11 w nocy, wracam z dyskoteki. Na lawce lezy jakas dziewczyna. Probowalem ja obudzic, ale nie wstala. Wzialem ja n rece i zanioslem do domu. Wszyscy spia, polozylem ja u mnie w lozku, a sam zasnalem na kanapie w moim pokoju. Rano, gdy sie obudzilem ona spala, poszedlem do lazinki i ubralem sie. Jak wyszedlem ona juz nie spala

*Perspektywa Margaret*
Obudzilam sie w pizamie, myslalam ze t co sie stalo tamtego wieczoru to sen, lecz to nie bylo moje lozko. Z lazienki wyszedl chlopak.
M: Co ja do cholery tutaj robie?
Chlopak: Moze najpierw jakies dzien dobry, spioszku!
M: dzien dobry!
Ch: Nazywam sie Harry *przysiadl sie obok mnie*  spalas na lawce, a bylo bardzo zimno. Chcesz sie umyc i przebrac?
M: tak, ale nie mam w co, lepiej jak wroce do domu * wstalam do wyjscia, a on chwycil mnie za reke *
H:  czekaj, nie idziesz! * poszedl do jakiegos pokoju i wrocil z duza bluzka * idz do lazienki i ubierz sie
M: dziekuje, nie musiales!
Po chwili wrocilam do sypialni, akurat jego bluzka zakrywala mi pupe, a spod niej awet nie bylo widac moich rozowych spodenek od pizamy.
H: wygladasz przepieknie,  ateraz opowiedz czemu tam spalas? *poklepal kolano,abym na nim usiadla*
M: W zasadzie, sama nie wiem. Wieczorem lezalam juz w lozku, gralam w simsy na telefonie, wbiegla mama i kazala sie wynosic. Wyciagnela za reke mniez lozka i wywalila za drzwi. Pobieglam do parku i usiadlam na lawce.
H: Oh... Dobrze. Glodna?
M: Troche
H: chodz, przy okazji poznasz moich kolegow.
M: Ok *wstalam z jego kolan, on objal mnie w talii i poszlismy na dol, gdzie krzatalo sie czworo przystojniaczkow.
H: Hej chlopaki to.... * zatrzymal sie, a zorientowalam sie ze sir nie przedstawilam mu *
M: Margaret, czesc. *wszyscy odpowiedzieli, krotkie hej*
Lo: widze, ze niezłe ruchanko bylo co?
M: mylisz sie.
H: wlasnie
Z: Ile masz Margaret lat?
M: 17.
Lo: Matko boska, dobrze Hazz, ze sie nie ruchaliscie, bo bys mial przejebane.
Hazza wyslal mu zlowrogie spojrzenie, wzial ze stolu kanapki i usiadl na kanapie wlaczajac tv, a nastepnie poczestowal mnie kanapkami. Zjadlam i wtulilam sie w jego tors. Po tygodniu przyjazni zostalismy para. Dwa miesiace pozniej doczekalam sie zareczyn, po ktorch miesiac pozniej wzielismy slub. Dowiedzialam sie ze jestem w ciazy w dzien po slubie. Teraz jestem w 7 miesiacu ciazy i bedziemy wraz z Harrym miec coreczke Darcy.

Koniec!

środa, 29 października 2014

Niall #4

Tym razem z Niallerem smutny zet wesolym zakonczeniem.

CZYTASZ = ZOSTAW ŚLAD

***************************Mam 14 lat, ale wygladam na przynajmniej 18. Chodze z Mattem, ktory ma 20 lat, nie przeszkadza mu moj wiek, cieszymy sie kazdym dniem spedzonym we dwoje w naszym wspolnym mieszkaniu. Z jego pomocą nawialam z domu dziecka gdzie bylismy nekani przez wychowawcow. Nie mam rodzenstwa, moja siostra miala 3 lata kiedy poszla do rodziny zastepczej i u nich zmarla na bialaczke, moj brat ma 25 lat nie chce ani on mnie znac ani ja jego. Bandyta. Wracam wlasnie ze szkoly, jak zawsze. Weszlam pewnie do mieszkania, gdy uslyszalam krzyki Matta do sluchawki
M: Dobrze kochanie, powiem jej jak wroci, wiem ze to glupi bachor nie musisz mi mowic to pa buziaki.
Specjalnie w tym momencie zatrzasnelam drzwi
E<Emily(Ja)>: jestem u siebie -.u.siebie tzn w moim pokoju takim dla siebie do odpoczynku, spac spalam z Mattem. Spakowalam sie i ze lzami w oczach mialam juz wychodzic,ale on mnie zatrzymal
M: Em gdzie lecisz? A obiad? Kochanie po co Ci walizeczka.
E: Gdzies, wyprowadzam sie, a obiad niech Ci ta druga zrobi. - krzyknelam i zaczelam plakac, zsunelam sie po drzwiach i schowalam glowe w kolanach
M: Emi, to nie tak. Ty nie chcialas uprawiac wogole seksu. Jedynie calowanie, przytulanie. Musialem sie odstresowac.
E: Gdybym zaszla w ciaze mialbys ogromne problemy, nie chcialam tego. Prosze tylko nie mow ze robiles to z nia
M: Chcialbym...ale niestety...stalo sie....zdradzilem cie...sorry
Wybieglam z mieszkania z walizeczka i moja torba. Na korytarz wyszedl Matt
M: wroc Emily
Nie odwrocilam sie pobieglam na dwor, myslalam gdzie isc, gdzie sie podziac. Mialam tylko jedno takie miejsce w parku, w lasku byl domek, choc bardziej przypominal szalas. Bylo tam sporo miejsca gdyz zmiescilo sie tam lozko, fotel i amstolik, byla tez polka na ktorej lezalo kilka ksiazek. Wlozylam do szafy moje rzeczy zamknelam na klucz okna, lecz zapomnialam o drzwiach. Obudzilo mnie lizniecie w nos... To byl piekny husky szaro-bialy.  Za nim wszedl uroczy blondasek.
Blondasek: nie chcialem Cie obudzic. Dlaczego spisz w parku i skad wzial sie tutaj ten domek. Lata temu wraz z bratem go w tym miejscu wybudowalismy. Przychodze tu tylko odreagowac klotnie z chlopakiem - zawibrowal mi telefon, a do oczu naplynelo mi mnostwo lez.  - a raczej juz z bylym chlopakiem. - rozbeczalam sie na ramieniu chloptasia
B: Tak wogole to nazywam sie Niall, Niall Horan, milo mi.
E: przepraszam, to bylo niekulturalne zaczac rozmowe bez przedstawienia sie.
N: Nie martw sie, mieszkajac z czterema facetami, zapomnialem co to kultura. - smialismy sie z niczego. Spodobal mi sie
E: wiesz, pierwszy raz mi sie ktos tak bardzo spodobal.
N: wiesz mnie tez - chwycil mnie jedna reka za moja dlon, a druga puscil smyc huskyego i przytrzymal nia moj podbrodek, gdy nasze usta sie prawie zloczyly odwrocilam glowe w prawo.
N: ej. Myslalem ze chcesz - powiedzial zawieedziony - a wogole trzymaj moj numer poki pamietam. E: dzieki i tez chce
N: to chodz tu, juz mial mnie pocalowac, ake odwrocilam glowe - zawiedziony wybiegl z domku. Poszedl w strone wyjscia z parku. Wzielam walizke, torebke, zamkrlam domek i pobieglam za nim. Nie myslac chcialam przebiec przez ulice do Nialla. Krzyknelam
E: Niall!!
A nastepnie tylko ciemnosc.

*Oczami Nialla*
Chciala a.jednak nie, nirch sie zdecyduje. Wracam z Maksiem do domu.. Oo slysze ze biegnir za mna
E:Niall!!
Pisk opon. Odwrocilem sie a jj drobne cialko lezalo pod kolami samochodu, takie zimne, na twarzy byl namalowany smutek, a na dodatek miala rozbita glowe i kolo aamochodu wjechalo jej na reke, ale to nie ma znaczenia bo ona nie zyje . nie ma jej tu. Nigdy wiecej nie bedzie. Maks zaczal Wyc rozpaczliwie, co jakichs czas potracal noskiem jej glowe, bez skutku. Po jakims czasie przyjechala karetka zarbrala ja do... Kostnicy? Czyli to koniec, nie ma juz nic. Moj piekny Husky zerwal sie ze smyczy i biegl za oddalajaca sie karetka. Bieglem za nim, ale na marne zniknal.

Cialo Maksa znaleziono tego samego dnia niedaleko kostnicy zostal pochowany przy grobie Emily.

Niall Horan popelnil samobojstwo piszac w liscie. 'najpierw ona, teraz Maks, a wiec pora na mnie'. On roowniez zostal pochowany obok Maksa i Emily.

Slabyyyyy buuu. Zd

Zayn #3

Siedze w pokoju i slucham kazanie mojego brata, Louisa. Dziwicie sie czemu prawi mi kazanie? I czemu mieszkam z nim? Ah to od poczatku.

Gdy mialam 13 lat zaszlam w ciaze, nie z kolega, nie z bratem, ani nie. z chlopakiem, a z wlasnym ojcem, zgwalcil mnie kilka miesiecy przed moimi 13-nastymi urodzinami. Gdy jechalam z mamą na zakupy, jakis tir w nas wjechal. Mama zmarla, a ja stracilam dziecko. W szpitalu przeleżalam ponad miesiac. To raz na psychiatrcznym, to ginekologicznym. Powiedzialam lekarza, ze nie chce wracac do ojca. Umiescili mnie w domu dziecka. Teraz mam 15 lat i dzisiaj wylatuje z bratem Louis'em, ktory ma 20 lat do Londynu, gdzie chlopak ma zespol. Lecimy samolotem, slucham piosenek zespolu mojego brata. Slowa nie wchodza mi zbyt dobrze, Odkad wyjechal za slawa do Londynu z Miami, bylo mi przykro, byl moim oparciem. Po jego wyjezdzie, ojciec ciagle nas nekal, pozniej zaszlam w ciaze. Brat nawet na pogrzeb mamy nie przyjechal, ledwo sie zgodzil abym sie do niego wprowadzila, wychowawczyni z nim rozmawiala i powiedziala mu prawde, czyli ze mam tylko go, inaczej bede skloniona wrocic do ojca. Dom Dziecka za tydzien mial zostac zamkniety, wychowawcy szukali schronienia dla kazdego z nas. W osrodku przyjaznilam sie z Cindy (Cinderlla), on wyjechala do Nowego Yorku do cioci. Wlasnie dolecielismy n lotnisko, zabralismy bagaze i wsiedlismy do podjezdzajacej czarnej limuzyny.
- pamietaj, masz nie podrywac zadnego chlopaka z mojego zespolu, pozatym Liam ma Danielle, Niall ma Juliet, a Harry i Zayn sa sami co nie oznacza ze mozesz do nich zarywac. Pamietaj oni sa dorosli, a ty jestes dzieckiem.
- no rozumiem, rozumiem.
Dojechalismy pod dom Lou, raczej ville.
L: od dzisiaj bedziesz mieszkala ze mna w tym domu. Poznasz moja dziewczyne. - usmiechnelam sie

*2 tygodnie pozniej*
Mieszkam z Lou juz 2 tygodnie,braciak nie ma dla mnie wogole czasu 24 h jest ze swoja Elaunor.
T: Louis, spedzmy w koncu jakis dzien razem. Tak jak za dawnych lat
L: Dobrze siostryczko, przeciez wiesz ze jestes jedna z dwoch najwaznejszych osob w moim zyciu.
T: to kiedy i co bedziemy robic?
L: Hmm. Moze maraton filmowy juto od godziny 14?
T: ale tylko ty i ja?
L: Tak - przytulilismy sie
Iz ze byl juz wieczor, poszlam sie wykapac i zasnelam w moim slicznym pokoju.
Rano po przebudzeniu sie zbieglam na parter, weszlam do kuchni, na szafce lezalo sniadanie i kartka od Lou, ze wroci o 14 , bo pojechali na sesje zdjeciowa i kupi jakies filmy na caly wieczor. Byla godzin 11 wiec szybko sie wykapalam, ubralam dresy , luzna bluzke i delikatnie sie wymalowalam by nie wygladac jak trup przy moim bracie. Gotowa bylam o 12,  a wiec posprzatalam mieszkanie. ' za dziesiec minut 14 ' Przygotowalam napoje, popcorn oraz poduchy do oparcia sie. Iz ze nie przychodzil usiadlam przed telewiozorem. Ogladalam jakies glupkowate kreskowki. Dwanascie minut po 14 otworzyly sie drzwi i uslyszalam kroki
T: Hej Lou!
L: Hej młoda!
E: Czesc - powiedziala niesmialo Eleanor,  a ja otepialam.
T: cze, Louis mozemy pogadac na osobnosci?
L: jasne, co jest? - zapytal wchodzac za mna do kuchni
T: to mial byc tylko nasz wieczor od tylu lat,  a ja znowu bede sie na was gapila jak sie migdalicie. Kolejny wieczor spieprzony. - chcialam wyjsc, ale Lou mni pocoagnal za reke
L: chodz ne bedziesz sama , zaprosilem Zayn'a, zebys ni byla sama.
T: Louis, ale jak ja nawet go nie lubie
L: polubisz, polubisz. Chodz napewno juz jest. - pociagnal mnie do salonu gdzie juz czekal Zayn z El.
L: Siema brachu!
Z: Siema...O czesc Tina.
T: Czesc - powiedzialas obojetnie
Z: stary, moge skorzystac z toalety?
L: jasne, Tina zapowadz Zayna, a ja wlacze film.
T: a co kaleka? ni trafi?
L: on tu jest dopiero drugi raz, od niedawna tu mieszkam.
T: no niech bedzie, chodz. - podeszlismy, zaswiecilam mu swiatlo i otworzylam drzwi
Z: dzieki, mala. Nie jestes jednak taka oziembla jak mowil Louis. - chlopak spojrzal mi w oczy, slyszalam o tym ze jego oczy hipnotyzuja, ale ni wierzylam w to, uwazalam to za totalna bujde. Nawet ni zauwazylam kiedy mnie pocalowal i wszedl do lazienki. Poszlam do salonu, usadowilam sie na kanapie
T: to c ogladamy?
L: Horror...
E: a co jak sie bede bala? - zapytala i zrobila maslae oczka ' juz sie podlizuje '.
L: przytulisz sie mnie
T: a ja?
L: wez sobie mloda jakiegos miska z gory - powiedzial a w tym czasie obok mnie usadowil sie Zayn
Z: Jakby co to sie przytul - usmiechnal sie, a Lou mial zlowroga mine.
T: dziekuje - dalam mu buziaka w policzek, Louis nie wytrzymal i wstal
L: Ey siostra!!
T: co? to tylko buziak w policzek na podziekowanie. Tylko on pomyslal o mnie.  - wtem zaczal sie film, trzymalam poduszke na kolanach, zeby nie bylo. Przy kazdej strasznej scenie przytulalam sie Zayna lub chowalam za nim glowe, Louis spogladal na nas jednym okiem, a drugim na telewizor. Po jakims czasie zasnelam w objeciach Zayna.
Rano obudzil mnie krzyk obok mojeg ucha. Po otworzeniu oczu zorientowalam sie ze spie nadal na kolanach Zayna, a Louis krzyczy na chlopaka. Podnioslam glowe i dalam chlopakowi, ktorwgo nogi byly dla mnie jak podusia caluska w polika.
Z: Louis, widzisz obudiles ja!
L: Gdybyscie tutaj nie zasneli to nie bylo by tak zle.
T: Masz pecha, bo zasnelismy. Jak Ci sie spalo,niewygodne co?
Z: Nie, wrecz przeciwnie. Wyspalem sie. - usmiechnal sie do mnie
L: dobra, dobra. Zbieraj sie do szkoly, a ja zrobie Ci sniadanie. - Gdy przyszlam do salonu gotowa, nire bylo tam juz Zayna, jedynie El i Lou.
L: zajadaj sie - krzyknal i podsunal mi talerz wypelniony p brzegi kanapkami
T: dziekuje, nie jestem glodna. - wstalam od stolu, wzielam torbe, plaszczyk, ubralam buty i wyszlam na piechote do szkoly. Zajelo mi to 20 minut, ale doszlam na czas. Pierwsza matma - skaranie boskie. siedze, przwpisuje przyklady do zeszytu nagle slysze glos mojej nauczycielki
Nauczycielka: panno Tomlinson, zapraszam do tablicy wykonaj to zadanie. - niechetnie podeszlam do tablicy , wzielam do reki krede i szybko wpisalam ciag liczb.
Nauczycielka: Bardzo dobrze Martino Dostajesz dwa plusy!
- usiadlam i nadal bazgralam pomoim zeszycie. 'Zayn <3' , 'Maliczek <3' itp. poczulam, ze w mojej kieszeni zawibrowal telefon, naszczescie zadzwonil dzwonek, a ja przeciagnelam zielony kwadracik w prawo. w sekundzie uslyszalaam glos Zayna
Z: Hej malenka! O ktorej konczysz lekcje?
T: hej. Ty to masz dobre wyczucie czasu. O 12:45 , bo nie mamy fizyki i dwoch wf-ow.
Z: Czyli konczysz 3 godziny wczesniej?
T: tak
Z: a moze zgodzilabys sie zjesc ze mna obiad? U mnie w domu, co ty na to?
T: Okey
Z: Przyjade po Ciebie
T: Do zobaczenia.
Z: Do zobaczenia.
Wlasnie zadzwonil dzwonek na druga lekcje - angielski. Zlecial jak z platka, pozniej przyroda, francuski i chemia. Nareszcie ostatnia lekcja, nie moge sie doczekac tego cholernego dzwonka. Jeszcze 5 minut. Po zadzwonieniu dzwonka, nasza wychowawczyni pozdrowila nas i powiedziala ze mozemy wraac do domu. Wybieglam ze szkoly uradowana i wpadlam w objecia bruneta, ktory przyjechal pomnie swoim BMW. Zawiozl mnie do siebie, gadalismy, smialismy siem zjedlismy obiad i zostalo nam 1,5 h. Zayn wybral film i zaczelismy ogladac. Po uplywie 10 minut nie skupialismy juz na filmie, tylko na sobie, calowalismy sie. zayn zdjal moja sukienke , lecz nadal nie odrywal ode mnie swoich malinowych ust. Zdjal koszule i tak lezelismy ja w bieliznie,  a on w spodniach. Po chwili ich tez sie pozbyl. Calowalismy sie tak namietnie, moze by i do tego doszlo, lecz do pokoju wbiegl zdenerowany Louis. Ujrzal nas w dwuznacznej sytuacji poniewaz Zayn dobieral sie do mojeg stanika, a oboje bylismy prawie nadzy. Lou.  zciagnal mnie z lozka, pciagnal za reke. Iz Zaynowi udalo sie rozpiac moj biustonosz, wiec po uzyskniu pozycji pionowej, gorna czesc bielizny spadla na ziemie, achlopca ukazaly sie moje piersi, nie byly zbyt male, a nawet dosc duze.
L: Marti ubieraj sie, a ja sie zajme Zaynem - szybko zapielam stanik i wlozylam sukienke, aby moc ochronic Zayna przed oberwaniem
od mocno podenerwowanego Louisa.
L: mialem cie za przyjaciela, a ty chciales tylko wyruchac moja glupiutka, mlodsza siostrzyczke.
T: dziekuje braciszku, ze nazwales mnie glupia. - wybieglam z domu Zayna, jak najdalej od tego palanta Louisa.

*Oczami Louisa*

Mloda wybiegla z domu Zayna jakes 20 minut temu, ciagle jej szukam, dzwonie, nie odbiera.
Nie daruje Zaynowi tego co chcial zrobic mojej kochanej Tinie. Po dwoch godzinach znalazlm ja szlochajaca na lawce w parku.
L: Choc do domu, wytlumaczw Ci to.
T:po co? To moje zycie i nie musze sie ciebie sluchac. W kazdj chwili moge wyjechac do cioci Margaret do Europy i juz mnie wiecej nie zobaczysz.
Na jj slow wystraszylem sie. Wzialem ja za reke do auta i wrocilismy do domu. Na poczatku Tinia nie chciala gadac, ale poniej po pytaniu czy chciala to z nim zrobic i czy to bylby jej taki prawdziwy pierwszy raz.
T: tak chcialam, dlatego Ci ni powiedzialam ze mielismy o 3h krocej lekcje.
Pozniej przyszedl Zayn, udalo nam sie przekonac Louisa do naszego zwiazku, mozemy zyc dlugo i szczesliwie!!

Dlugi i znowu Zayn :)

niedziela, 19 października 2014

Zayn #2

Nazywam się Zayn, wraz z moimi przyjaciółmi mieszkam w ogromnej willi. Właśnie się obudziłem, moja dziewczyna - Perrie wtuliła się w mój tors. 
Z: Hej Kochanie - pocałowałem ją w czółko, wcześniej odgarniając jej włosy.
P: Hej misiaczku - odwzajemniła tylko w usta
Z: Wstajemy!! - pobiegłem do toalety, ubrałem się i wyszedłem z łazienki. Zauważyłem Perrie ubraną w <klik>
P: Choć na śniadanko, chłopaki juz czekają na nas.  - zeszliśmy po schodach do jadalni, gdzie czekali już chlopcy. 
H: Łohohoho! Jaka seksi lasia. - powiedział i uszczypnął Perrie w tyłek
P: Ojj.Ty zboczuchu! - krzyknęła i oparła rękę na ramieniu Harrego, zaczęli się śmiać. Wyszedłem, miałem to w dupie. Perrie nawet nie zauważyła mojego wyjścia. Poszedłem do pokoju wziąłem kilka rzeczy i napisałem jej list:

Droga Perrie!
Pojechałem do hotelu na kilka dni
Wrócę za niedługo, przemyśl dlaczego
wyjechałem i jeśli bedziesz pewna zadzwońgadznasz numer!

                                                        Zayn

Pojechałem do hotelu *****, lecz najlpierw udałem się do restauracji, ponieważ bylem głodny. Zajadając się wołowiną, ujrzałem, że przyszedł sms od Perrie

"Misiu, spotkajmy się jutro koło 11 w restauracji obok naszego domu. A teraz dobranoc. Tęsknie :C"

Jak przeczytałem, że tęskni, zdecydowałem się wrócić do domu. Jechałam jakieś 30 minut. Weszłem po cichu do domu i po schodach do naszego pokoju wszedłem i już miałem powiedzieć, że jestem, lecz ujrzałem jak Harry leży na Perrie całkiem nagi, tak jak ona. Jego "koleżka" był w mojej dziewczynie, nadal nawet jak wszedłem. Nie zorientowali się
P: To był najlepszy orgazm w moim życiu, lepszy niż z Zayn'em. Musimy to pow.. - wstała chwyciła w ręce "kolegę" Harrego, wzięla go do buzi.
Z; ykhym - chrząknąłem w końcu się zorientowali
P; Hej ptysiu - powiedziała, lecz nie wstała. Jej piersi bujały się nad Harrym, który je chwycił i zaczął pieścić.
Z: A wy nadal, nawet jak wszedłem? Wynoście się stąd! - wyrzuciłem nagą Perrie i gołego Harrego. 
*Na przedpokoju*
Wyszedł Louis, 
Lo: jasna cholera. Tak wygląda naga Perrie? - przeraził się.
P; podobam się - podeszła i zaczęła bujać piersiami, kręciła się, a one obijaly się o siebie
Lo; wręcz przeciwnie. Harry, OMG. Nie gadaj, ze ty z nią kręcisz, to dziewczyna naszego przyjaciela. Nie, pomyłka to dziwka.
P; No wypraszam to sobie. Zayn dawaj moje ubranie!! -rzuciłem w nią butem i resztą jej ubrań
Dziewczyna szybko wsunęła sukienkę i wyszła. Następnego dnia z rana wybiegłem jak najdalej od domu, przechodząc przez most pomyslałem, czemu się nie zabić? Stanąłem na barierce i skoczyłem, jakieś fanki podbiegły, ale nawet nie zdążyły mnie złapać, bo jak je zobaczyłem, już leciałem na dół. Potem ciemność.

*Oczami [t.i.]*

Zobaczyłam mojego kochanego Zayn'a, od razu chciałam autograf. Patrzył się przez barierkę na dół. Biegłam ile sił w nogach, aby być pierwsza. Gdy byłam prawie przy nim, on stanął na barierce i skoczył, wystraszyłam się. Podbiegłam i zobaczłam tylko ciało z rozwaloną głową, pełno krwi. Zadzwoniłam na pogotowie, kazali mi jechać na komisariat. Pojechalam, weszłąm do sali. 
*Oczami Lou*

Kazali mi przyjechać na komisariat, siedziałem w pokoju. Do pomieszczenia weszła jakaś ładna dziewcznyna. 
Lo: Dlaczego zostałem wezwany na komisariat? - zaptałem znudzony
Polijant; pan Zayn Malik nie żyje, skoczył z mostu
Lo; Co? - wybiegłem z sali, sam chciłem sie zabić, dziewczyna za mną pobiegła
T:Stój, nie rób tego! Powiem Ci,  byłam przy tym, chciałam autograf od mojego 1 z 5 idoli, nie udało się zadzowniłam na pogotowie. 
Lo: jesteśmy twoimi idolami? - zapytałem i ją objąłem
T; Tak! Najbardziej kocham Ciebie i Zayn'a. - poiedziała, a ja już wiedziałem, że to jest dziewczyna mojego życia. Pocałowałem ją i pojechaliśmy na randkę. KONIEC!!

***
Sorry nie miałam wenyy! Nie chcę obrażac Perrie! Bez hejtów. 

CZYTASZ - KOMENTUJ!!

piątek, 17 października 2014

Harry +18 #1

Dzisiaj kończę 18 lat, urodziny spędzam samotnie. Mieszkam  z tatą, który jest alkoholikiem. Ojciec wpadł w nałóg po odejściu mamy, która odeszła z jego powodu. Bił ją i mnie, podobno kiedyś ją zgwałcił. Odkąd mama się wyprowadziła, tata dzień w dzień jest pijany. Gdy przychodzi na maksa narąbany, muszę wychodzić z domu na całą noc, aby nic mi nie zrobił. Każde urodziny od 6 lat spędzam sama, w szkole nikt się ze mną nie przyjaźni, ponieważ boi się mojego ojca, tak jak i ja. Nauczyciele często chcieli mi pomóc, ale nie miałam ochoty. Dzisiaj wstałam i ubrałam jak najlepsze ubrania, jakie miałam. Czyli krótka sukienka w kwiatuszki i buty na szpilkach. Weszłam do kuchni, gdzie na podłodze leżał jak zawsze nawalony ojciec. Szybko wyjęłam jakieś picie z lodówki i wyszłam do pracy. Pracowałam w samym centrum Londynu, w restauracji, byłam kelnerką. Każde moje zarobki, wydawałam na jedzenie na co dzień, na ubrania i na rzeczy potrzebne do szkoły. Wsiadłam do autobusu i jechałam jakieś 30 minut, aby dojechać z naszego małego mieszkania do centrum miasta trzeba pokonać naście km. W restauracji jak codziennie mnóstwo klientów, napiwków i pracy. Po skończonej pracy - czyli o godzinie 20 wróciłam do domu z kasą. Położyłam się spać. Obudził mnie chłodny powiew, gdy otworzyłam oczy ujrzałam ojca, który wisiał nade mną i swoim obleśnym wzrokiem wpatrywał się w mój biust. Zerwał ze mnie moją sukienkę i zaczął ściągać moją bieliznę. Kopnęłam go obcasem i uciekłam do łazienki zamknęłam się, jak najszybciej ubrałam spodenki i bluzkę, które leżały na szafce. Zsunęłam się po ścianie i zaczęłam płakać. Ojciec jednak nie dał za wygraną, walił w drzwi z całej pięści.
O: [T.I]! Otwórz drzwi, ty mała dzi*ko!! - krzyczał, po chwili się uspokoił i nagle usłyszałam jak zamek się otwiera. Do łazienki wkroczył tata, zaczął mnie okładać pięściami, zdarł ze mnie bluzkę, zdjął spodnie i bokserki, a potem...zgwałcił mnie, gdy nabrałam sił, uderzyłam go i wpadł do wanny. Jak najszybciej ubrałam spodenki i wybiegłam z łazienki, chwyciłam pierwszą lepszą bluzę i biegłam jak najdalej od domu. Biegłam jakieś 10 minut, aż dobiegłam do parku, weszłam w głąb i usiadłam na ławce, skuliłam nogi i zasnęłam. Następnego dnia obudziłam się w jakiejś sypialni, myślałam, że to ojciec mnie znalazł i zawlókł do jakiegoś miejsca. Lecz nie, na ścianie wisiały zdjęcia jakiegoś chłopaczka z loczkami. Wstałam z łóżka i obejrzałam dokładnie zdjęcia. Zeszłam po cichu do kuchni, usłyszałam krótką rozmowę loczka z mulatem.
Mulat: Harry ta pannica jest cała w siniakach. Weź się jej zapytaj co to i dlaczego spała na ławce w parku.
Loczek: Masz rację, pójdę tam zaraz.
T: Cześć chłopaki! Czy ktoś wie co ja tutaj robię?
H: Wczoraj, gdy byłem na spacerku po parku zobaczyłem Ciebie śpiącą na ławce, było bardzo zimno więc wziąłem Ciebie na ręce i zaniosłem do nas do domu. Masz tylko krótkie spodenki i bluzę. Dlaczego spałaś na zewnątrz?
T: Ah. No jakoś tak, byłam na spacerze i jakoś zasnęłam. - w tej chwili spłynęła mi po policzku łza, którą szybko starłam
H: Przecież wiem, że się coś stalo. Nawiałaś z domu?
T: to nie dom, tylko melina. - usiadłam na krześle obok Harrego, a mulat podał mi wodę
Z; Tak w ogóle jestem Zayn. A ty jak się nazywasz?
T: Jestem [T.I].
H: Miło mi Ciebie poznać, ja jestem Harry.
T; mi również.
H; choć do mnie, dam Ci jakieś moje ubrania, żebyś się przebrała i opowiesz mi coś o sobie - chłopak chwycił mnie za rękę i pociągnął za sobą na górę do jego sypialni.
H: trzymaj idź się przebrać i umyć - podał mi bluzkę i spodnie dresowe oraz wskazał na łazienkę. Po chwili wyszłam już przebrana i umyta.
T; już jestem
H: pięknie wyglądasz, siadaj obok mnie - poklepał pościel, na której się obudziłam
H: to dlaczego nawiałaś?
T: wstydliwa sprawa...
H: Nie wstydź się, możesz mi zaufać nikomu nie powiem. - położył rękę na sercu
T: Mój ojciec to alkoholik, matka odeszła gdy miałam 12 lat. Zostałam z ojcem, od tamtej pory bił mnie, a wczoraj ... - zakryłam twarz rękami.
H; co wczoraj? - objął mnie
T: wczoraj dobierał się do mnie, kopnęłam go obcasem i uciekłam do łazienki, tam się ubrałam. Po chwili i tak otworzył drzwi pomimo zamkniętego zamku, akurat siedziałam na podłodze, wbiegł wściekły i uderzył mnie - w tym momencie rozpłakałam się, a Hazz mie pocieszał
H; a potem co się stało?
T: gdy byłam osłabiona po uderzeniu, ściągnąl ze mnie bluzkę i spodenki, następnie sam się rozebrał i - opadłam na ramiona loczka
H: co on Ci zrobił? zgwałcił Cię??
T; tak!! Później uderzyłam go, a on wpadł do wanny. Ubrałam spodenki i chwyciłam bluzę, później pobiegłam do parku i tam zasnęłam - już mówiłam przez łzy.
H: nie martw się, nie skrzywdzi już cię. -przytulił.

* DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ *

*Oczami Hazzy*

Ja i [T.I.] jesteśmy parą. Dzisiaj [T.I.] zemdlała, cały dzień miała mdłości, pojechała do szpitala, a ja wraz z Zayn'em tam jadę. Właśnie dojechaliśmy czekam pod salą nr 65. Lekarz pozwolił mi wejść, zauważyłem, że moja kochana płaczę.
H: Co się stało, kotku? - usiadlem na jej łóżku
T: Jestem w ciąży - wtedy się rozpłakała na maksa.
H: kochanie, to super! Ale, przecież my... - zatrzymałem się,bo nie mogła zajść ze mną w ciąże, ponieważ tego nie robiliśmy, aby nie wracały jej wspomnienia. 
T; to nie twoje dziecko, data poczęcia by się zgadzała z tym dniem, no wiesz.
H; Ojej myszko... - zatopiliśmy się w pocalunku

* SZEŚĆ MIESIĘCY PÓŹNIEJ *

*Oczami [T.I]*

Idę właśnie z pracy, to już 6 miesiąc tej nieszczęsnej ciąży, ale i tak pracuję. Jest już bardzo ciemno, czuję czyjś wzrok na sobie. Koło jakiejś kawiarni, gdzie były rozłożone krzesła, usiadłam. Po chwili, gdy miałam już iść ktoś chwycił mnie i zakrył mi usta dłonią, po chwili zorientowałam się, że leże w krzakach. Poczułam zapach alkoholu, od razu wiedziałam, że to on, ojciec. Zdarł ze mnie ubrania i znowu to zrobił, tylko dużo boleśniej i szybciej. Mocno to bolalo, gdy doszedł we mnie, ubrał się i uciekł. Leżałam jakieś 30 minut na trawie, usłyszałam dzwonek mojego telefonu, odebrałam
H; Kochanie, gdzie jesteś powinnaś być już ponad 1,5 godziny.
T: Ojciec, ojciec znowu mnie znalazł. 
H; zrobił Ci coś? 
T; Przyjdź proszę, pod kawiarnie koło galerii. 
H: już biegnę, misiu.
Szybko pozbierałam moje ubrania, które były porozrzucane po krzakach, ubrałam się i leżałam nadal osłabiona na trawie. Po chwili usłyszałam głos
H: [T.I.]!! [T.I.]!! - krzyczał
T: Tu jestem - odpowiedziałam slabym głosem.
H: Ohh. kochanie co się stało. - podniósł mnie i usiedliśmy na ławce, znaczy on wziął mnie na kolana bo ja nawet nie byłam w stanie siedzieć. 
H: Co on Ci zrobił? 
T: znowu zgwałcił, i to jeszcze brutalniej niż wtedy. Tak mnie wszystko boli. Zabrał mi wszystkie pieniądze.
H: przepraszam. miałem na to nie pozwolic - przytulił mnie, szybko wykonał telefon i znowu zaczął
H; co najbardziej Cię boli? 
T; Brzuch.
H: Dasz rade wstać? 
T: tak, już chyba tak - stanęlam, a po moich nogach spływała krew.
T: Harry, ja krwawię!! - krzyknęłam 
H: Jedziemy na pogotowie, jak najszybciej! - podjechał Zayn, Harry wsiadł ze mna do samochodu i odjechaliśmy
Z; Do domu? 
H: Nie! 
Z: To gdzie?
H: Na pogotowie!
Z; Czemu?
H: [T.I.] krwawi, ojciec ją znowu zgwałcił. brzuch ją boli!! Jedź szybko!
Z; Już prawie. 
Dojechaliśmy do szpitala, okazało się, że poroniłam. Musiałam zostać na obserwację. Ojciec został zamknięty do paki!

* 2 LATA PÓŹNIEJ *

Leżymy na łóżku, rozmawiamy. Harry chwycił mnie za udo. 
T: Misiu, wiesz, że te sprawy...
H; Kochanie, musisz kiedyś to przełamać.
T: No dobrze, ale zrób to delikatnie, jak zaboli przestaniesz?
H: Oczywiście. 
Zdjął ze mnie bluzkę, spodnie. Następnie ja zdjęłam z niego koszule, spodnie. Zostaliśmy w bieliźnie
H: Na pewno? - kiwnęłam głową, rozpiął mój biustonosz, zaczął pieścić moje piersi, nie powiem spraiało mi to przyjemnośc. Gdy zjechał do moich majtek, ponownie popatrzył mi w oczy, kiwnęłam i patrzyłam się ciągle w sufit. On wsunął rękę w majtki i nagle wspomnienia wróciły, te w mojej sypialni i te koło kawiarni. Zsunął moją bieliznę, zaczął pieścić moją kobiecość palcami, dochodząc do łechtaczki. Następnie zdjął bokserki, a ja wzięłam do ust jego "kolegę". 
H: Muszę zakładać prezerwatywę?
T: y. no, nie musisz. Ale jakbym zaszła w ciążę, nie zostawisz mnie z dzieckiem? - popatrzyłam w jego oczy
H; Nigdy. 
T: zrób to delikatnie, proszę.
Powoli wszedł we mnie
T; Stop! Boli! 
H; Wejście zawsze boli.
Zaczął powoli poruszać się we mnie, aż w końcu oboje doszliśmy,  a on nie wyszedł ze mnie tylko jeszcze kilka razy mocniej poruszał się. 
H; I co przyjemnie?
T: Boli, misiu dośc.
H: jeszcze chwilke, no zgódź się..
T; dobrze. 
Chwilka minęła dopiero po 30 minutach, opadliśmy na łóżko, on ze mnie wyszedł i zasnęliśmy obok siebie.

***
Długi. 

Na początek

Cześć! Mam na imię Ania. Prowadzę jeszcze innego bloga o 1D. Może kiedyś dam linka. Dzisiaj lub jutro dodam kilka imaginów, tak abyście mogli uznać w jakich imaginach mi najlepiej idzie. :)

- +18
- wesołe (zwykłe)
- smutne z smutnym zakończeniem
- smutne z szczęśliwym zakończeniem
- smutne

Będę starała się często dodawać imaginy nawet kilka dzienni, ale nie obiecuje! Miłego czytania.
Mam nadzieję, ze będą się podobać. Jeszcze jedno... KOMENTUJCIE i BIERZCIE UDZIAŁ W ANKIETACH!!!

Anjaaa. <3